Dlaczego łatwiej pamiętamy przykre słowa niż te, które dodają skrzydeł?
SERIA: Jeszcze nie wszystko się wydarzyło!Część II: Może uwierzyłem w coś, co nie jest prawdą?Artykuł 9/27: Dlaczego łatwiej pamiętamy przykre słowa niż te, które dodają skrzydeł?
Jest takie dziwne zjawisko, które pewnie zna każdy z nas...
Dziesięć osób powie nam coś miłego - ktoś zauważy nasz wysiłek, ktoś podziękuje, ktoś pochwali. Wracamy do domu z poczuciem, że to był dobry dzień!
A potem pojawia się jedno zdanie. Jedna uwaga. Jeden komentarz. Jedno spojrzenie, które odczytaliśmy jako dezaprobatę. I nagle wszystko inne przestaje mieć znaczenie...
Wieczorem nie wracamy myślami do dziewięciu dobrych słów – myślimy właśnie o tym jednym. Niesprawiedliwym, krzywdzącym, nieprawdziwym. Na samą myśl nasz puls przyspiesza, a w sercu pojawia się niepokój. I wciąż, w kółko odtwarzamy to jedno zdanie. Zastanawiamy się, co autor miał na myśli. Czy rzeczywiście jesteśmy tacy, jak powiedział? Czy inni też tak o nas myślą?
To zadziwiające, jak ogromną siłę potrafi mieć... jedno zdanie.
Być może pamiętasz nauczyciela, który kiedyś powiedział, że się do czegoś nie nadajesz. Albo kogoś z rodziny, kto rzucił mimochodem: „Ty zawsze wszystko psujesz”. Może był to kolega z klasy, który wyśmiał Twój wygląd. Minęły lata, zmieniło się niemal wszystko, a tamte słowa nadal gdzieś w Tobie mieszkają – i nadal, patrząc w lustro, zastanawiasz się, czy może jednak te uszy za bardzo odstają albo czy włosy rzeczywiście mają mysi kolor.
Tymczasem setki dobrych zdań, które usłyszałeś później, rozpłynęły się jak mgła...
To nie dlatego, że jesteś przewrażliwiony – po prostu tak działa ludzki mózg:
Od tysięcy lat uczył się przede wszystkim rozpoznawać zagrożenie. To, co niebezpieczne, zapisywał wyjątkowo starannie. Lepiej było zapamiętać miejsce, w którym czaił się drapieżnik, niż zachwycać się pięknym zachodem słońca. Dzięki temu nasi przodkowie przeżyli.
Problem polega na tym, że ten sam mechanizm działa również dzisiaj. Tyle że zamiast śladów wilka, często zapisuje... to jedno, raniące zdanie.
Dlatego krytykę pamiętamy dłużej niż pochwałę. Porażki wyraźniej niż zwycięstwa. Odrzucenie mocniej niż akceptację. A przecież przez całe życie przeplatają się chwile dobre i złe. Nie da się ich od siebie oddzielić!
Kiedy czytam Biblię, uderza mnie coś jeszcze... Bóg niezwykle często mówi ludziom: „Pamiętaj”.
Pamiętaj, skąd cię wyprowadziłem.Pamiętaj, co dla ciebie zrobiłem.Pamiętaj moją wierność.
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że chodzi jedynie o wdzięczność. Im dłużej jednak nad tym myślę, tym bardziej jestem przekonana, że Bóg doskonale znał ludzkie serce. Nie bez powodu w Księdze Powtórzonego Prawa powiedział:
Pamiętaj całą drogę, którą prowadził cię Pan, twój Bóg...
Pwt 8,2Izraelici pamiętali niewolę, ale bardzo szybko zapominali o cudach. Pamiętali brak wody, ale przestawali pamiętać o zsyłanej z nieba mannie. Widzieli olbrzymów, choć jeszcze chwilę wcześniej widzieli morze, które rozstąpiło się przed ich oczami.
Brzmi znajomo?
My też często robimy dokładnie to samo.
Jedna porażka potrafi przekonać nas, że do niczego się nie nadajemy. Jedna nieudana rozmowa sprawia, że przestajemy wierzyć w swoje możliwości. Jedna zdrada każe podejrzewać wszystkich ludzi. Jedno przykre zdanie wypowiedziane wiele lat temu nadal ma większy wpływ na nasze życie niż setki słów miłości, które usłyszeliśmy później.
Z czasem zaczynamy budować swoją tożsamość nie na prawdzie, ale na tym, co najbardziej bolało.
A ból... bardzo rzadko mówi całą prawdę.
To, że pamiętasz czyjeś słowa, nie oznacza jeszcze, że były prawdziwe ani że powinny Cię definiować.
Można przez całe życie nosić w sobie etykietę przyklejoną przez człowieka, który sam był poraniony. Można wierzyć opinii wypowiedzianej w złości, zmęczeniu albo zwykłej niewiedzy. Można pozwolić, by jedno zdanie stało się fundamentem własnego obrazu siebie.
Tylko dlaczego mielibyśmy bardziej wierzyć człowiekowi niż Bogu?
Jeżeli On mówi, że jesteś cenny, kochany i chciany... dlaczego łatwiej przychodzi nam uwierzyć komuś, kto powiedział kiedyś coś dokładnie przeciwnego?
Może właśnie dlatego Biblia tak często zachęca do pamiętania – nie po to, żeby żyć przeszłością, lecz aby nigdy nie zapomnieć prawdy. Psalmista pisał:
Błogosław, duszo moja, Pana, i nie zapominaj wszystkich dobrodziejstw Jego.
Ps 103,2Wspominać będę dzieła Pana, zaiste wspominać będę dawne cuda Twoje.
Ps 77,12Bo pamięć jest jak ogród. Jeśli świadomie o niego nie zadbamy, chwasty wyrosną same. To, co dobre, trzeba podlewać i pielęgnować. Trzeba wracać do chwil, w których doświadczyliśmy Bożej obecności, Jego prowadzenia, dobra okazanego przez ludzi. Trzeba przypominać sobie słowa, które budowały, a nie tylko te, które raniły.
Nie po to, by udawać, że nic się nie wydarzyło, lecz aby widzieć i rozumieć całość, dostrzegać w niej Boże działanie i prowadzenie.
Może więc warto dziś zadać sobie jedno proste pytanie: czyje słowa najczęściej powtarzam w swojej głowie?
Od odpowiedzi na to pytanie zależy znacznie więcej, niż nam się wydaje.