50 km/h

Niewielka miejscowość, nocna pora, pusta droga. 90 km/h na liczniku sportowego samochodu w terenie zabudowanym. Znajomy jak zwykle pewnie prowadzi samochód...

Kategorie

Rozwój charakteru

Autor

Tymoteusz Cieślar

Zbliża się zjazd z głównej na drogę dojazdową do jego domu. O tej porze zwykle pozwala sobie na pokonanie tego momentu tzw. bokiem (przy stosunkowo dużej szybkości wprowadzając samochód w poślizg). Jednak tym razem w jego świadomości na ułamek sekundy pojawia się myśl „nie rób tego!”. Zwalnia, redukuje bieg i powoli skręca. W ostatniej chwili hamuje przed kobietą pchającą wózek, która z nieznanego powodu postanowiła o tak absurdalnej porze wybrać się z pociechą na spacer.


Potem wspomina, że był to jeden z kilku momentów w jego życiu, w których Bóg przemówił do niego tak wyraźnie i zachował od tragedii.


Mamy problem z przepisami. Lekceważymy je i z jakiegoś powodu przyznajemy sobie prawo do ich swobodnego filtrowania – przestrzegania tych dobrych, rozsądnych, a ignorowania i krytykowania tych w naszej opinii zupełnie durnowatych. A jeśli nawet podporządkujemy się tym „durnowatym”, w konsekwencji często spada na nas uczucie upokorzenia – poczucie, że jakiś oszołom-prawodawca lub inny urzędas państwowy zrobił nas w bambuko i śmieje się do rozpuku, widząc jak my, potulni, UCZCIWI obywatele szarpiemy się z oplatającymi nas przepisami i przy tym grzecznie stoimy w kolejce do okienka.

Rozmowy dotyczące prowadzenia własnego biznesu, załatwiania spraw, które człowiek w życiu załatwiać musi lub po prostu podróży samochodem po kraju niemal zawsze wiążą się z drwiącymi lub pełnymi zniechęcenia komentarzami na temat ustępu w prawie z którym przyszło się borykać. Na końcu takiej rozmowy, jak jeden mąż towarzystwo kiwa głowami i rzuca odpowiednio zmodulowane „Polska…!”, „Prawo…” lub inne słowo na „p”.

Nie da się ukryć, że przepisy takie po prostu są: czasem (tak naprawdę znikoma mniejszość!) krzywdzące i jak kłody rzucane pod nogi. Jestem jednak daleki od tego żeby winić za to ludzi na najwyższych szczeblach instytucji prawodawczych. Wierzę, że większość z nich (szczególnie tych, których twarzy w mediach nie zobaczymy) to ludzie znający się na rzeczy, doskonale wykształceni, których oceniać z przyzwoitości nawet nie powinienem.

Po prostu struktura społeczna, gospodarcza, etc. jest na tyle skomplikowana, że próba regulacji każdego drobnego przypadku uniwersalnym prawem i przepisami jest po prostu niemożliwa. Dodatkowo, zmotywowani pojedynczymi sprawami idealiści mnożą i rozdrabniają paragrafy, które w jednej sytuacji sprawdzają się doskonale, w innej zaś są przyczyną absurdu lub ludzkiego dramatu.

To może wzmagać w nas poczucie buntu wobec prawa, choć na pewno nie jest bezpośrednią jego przyczyną. Nie jestem antropologiem ani kulturoznawcą, więc nie będę szukał wyjaśnienia, skąd zakorzeniona w nas niechęć i brak szacunku wobec prawa, jednak w konsekwencji jesteśmy uczestnikami przykrej rzeczywistości.


Począwszy od Polski, a im dalej na wschód tym bardziej, widzimy społeczeństwo pełne cwaniactwa, korupcji i krętactwa. Bazując na tym, co pokazują media, można dojść do wniosku, że ani politycy, ani policja, ani duchowni, ani dziennikarze, ani służba zdrowia, ani… – po prostu nikt nie świeci przykładem uczciwości w tym kraju. Nawet największym autorytetom od czasu do czasu powinie się noga. To nie jest środowisko w którym łatwo przychodzi żyć całkowicie uczciwie i całkowicie zgodnie z przepisami.

Chrześcijanie (łącznie ze mną) też mają z tym problem.

Oczywiście, spektakularne łamanie prawa i przekręty nas nie dotyczą. Sprowadźmy więc to na grunt prozaicznej codzienności.

Czy wzbudzi jakieś emocje takie pytanie: widząc znak ograniczenia do 50 km/h, gdzie droga szeroka, przejrzysta i pusta, ja, jako chrześcijanin, mogę jechać 70 km/h?


No powiedz czytelniku, mogę czy nie mogę?


Znajomy, którego poznałeś w pierwszym akapicie, miał okazję jechać jako pasażer samochodu prowadzonego przez kolegę ze wspólnoty. Po dotarciu na miejsce (przejechaniu większej połowy Polski), jedną z pierwszych rzeczy jakie powiedział było „Jestem w szoku, że można przejechać 500 km nie przekraczając żadnego przepisu drogowego”. Czy to nas powinno szokować?


Jest wiele sensownych powodów dla których bagatelizowanie pewnych ograniczeń, choćby na drodze, jest dla nas korzystne. Nawet ciężko z nimi polemizować, więc tego robił nie będę. Jednak kończąc chciałbym podać powód, dla którego warto przestrzegać skrupulatnie wszystkich przepisów.


Władza tu na ziemi pochodzi od Boga. Wiemy to z Biblii. Nawet ta wykrzywiona, karykaturalna, bo przecież tworzona przez niedoskonałych ludzi. Co więcej, z jakiegoś powodu pewne ziemskie zależności są odbiciem naszych relacji z Bogiem. Przykładowo miłość Boga do Kościoła jest podobna miłości męża do żony. Tak samo zależność między obywatelem danego państwa a władzą przypomina zależność między człowiekiem wierzącym a suwerennym Bogiem, który prawo ustanowił i konsekwentnie je (wy)egzekwuje.

To, co Bóg od nas oczekuje, to nie są oderwane od rzeczywistości nakazy i zakazy. Poprzez swoje prawo pokazuje nam drogę, sposób życia, który jest dla nas po prostu najlepszy. Sama „mądrość ludzka” w tandemie z grzechem to doskonały przepis jedynie na samozagładę.

By wypełniać Boże prawo potrzebne jest nam posłuszeństwo. Ale czy możemy być posłuszni mając w nawyku bagatelizowanie kolejnych znaków, krytykę przepisów, swobodne interpretowanie prawa i brak należnego szacunku władzy i tym, którzy prawo stanowią?


Być może swobodne podejście do przepisów daje nam luksus wykonywania pewnych rzeczy szybciej, bardziej komfortowo i efektywniej. Tylko czy w obliczu realnego zagrożenia zdążymy wyhamować i uchronić swoje życie i innych od ruiny?


Przestrzegaj przepisów, byś umiał przestrzegać Bożych przykazań.

Dostrzegaj znaki na drodze i reaguj na nie, byś umiał dostrzegać Boże prawdy w Biblii i był ich wykonawcą.

Szanuj niedoskonałą władzę tu na ziemi, a będziesz bał się i szanował doskonałego Boga w Niebie.

Posłuszeństwo jest cnotą uniwersalną. Warto się jej uczyć.


Autor: Tymoteusz Cieślar,
Źródło: http://niewiemcomyslec.pl/50-kmh/


Zapraszamy na kanał NieWiemCoMyśleć

Podobne artykuły

Przekaż Mu jeden procent

Przekaż Mu jeden procent

Relacja z Bogiem

Pamiętam z dzieciństwa taki dowcip o dwóch milicjantach stojących na skraju lasu. Jeden z nich pyta drugiego, czy widzi jaki ładny las, a drugi mu odpowiada, że nie, bo drzewa mu zasłaniają...

Jezus radykalny

Jezus radykalny

Relacja z Bogiem

To niesamowite jak się zmieniamy pod wpływem małżeństwa. Po latach jestem coraz bardziej do niej podobny - nawet jakby wyładniałem!

Select country

Americas

Europe

Asia + Pacyfic

Middle East + Africa

[gravityform id="2" title="false" description="false"]
  • Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez administratora serwisu SzukajacBoga.pl, Stowarzyszenie Deorecordings, w celu udzielenia ci informacji dotyczących naszych działań i projektów. Klauzula informacyjna RODO.

  • This field is for validation purposes and should be left unchanged.
[gravityform id="1" title="false" description="false"]