Co słychać sąsiedzie

Czy poza mnóstwem własnych obowiązków, jestem odpowiedzialny również za tych, którzy żyją się dookoła mnie? Jak sprawić, żeby ktoś w ogóle chciał mnie słuchać?

Autor

Mateusz Czyż

Czy udało ci się kiedyś policzyć, ile tak naprawdę osób mieszka w twoim sąsiedztwie?


Ilu z nich znasz z imienia? Muszę przyznać, że mówiąc na ulicy „dzień dobry” nawet osobie, którą widuję dość często, to ciężko jest mi skojarzyć, w którym dokładnie domu mieszka. Ignorancja? A może poszanowanie prywatności? O tak, przecież nie chcę być wścibski… Jak wiele z tych osób wie, że jestem osobą wierzącą? Powiesz, życie nie dało mi przecież dogodnej okazji, żeby podzielić się Ewangelią z kimś, z mojego najbliższego otoczenia. A zdanie „Twoje czyny mówią głośniej niż słowa” (co niemal zwalnia mnie z obowiązku rozmowy na niewygodne duchowe tematy), stało się usprawiedliwieniem mojej biernej postawy…


Co ciekawe, doskonale wiemy, który z sąsiadów pali po zmroku w piecu śmieciami, czyj pies zapaskudził znowu chodnik, kto na skrzyżowaniu nie zatrzymuje się na „stopie”, i ile piw wypija codziennie kilkoro robotników wracających po pracy do domu. Hm… no tak. Żeby w drugim człowieku odkryć coś niewłaściwego, nie trzeba się za bardzo starać. Trudniej odpowiedzieć na pytanie, co jest w nich dobrego? Bo przecież tak naprawdę ich nie poznaliśmy. 


Jeśli nie zadam sobie „trudu poznania” historii drugiego człowieka, ciężko będzie mi złapać jego uwagę w tematach, na których mi zależy. Tak, to kosztuje sporo czasu i wysiłku. Ale może dlatego mamy dwoje uszu, a tylko jedne usta?


Autor: Mateusz Czyż


Podobne artykuły

Trochę o modlitwie

Trochę o modlitwie

19/02/2021, Natalia Waleczek
Droga do Boga, Relacja z Bogiem

Dokąd uciekasz, kiedy cierpisz? Do kogo biegniesz, kiedy pragniesz wydusić swoje rozradowanie? Gdzie i przy kim czujesz się bezpiecznie? No właśnie. Dla każdego z nas taki „schron” jest ważny i newralgiczny, jak dom, który zapewnia bezpieczeństwo, miłość i możliwość bycia w stu procentach sobą.

Posuń się, Eliaszu

Posuń się, Eliaszu

15/02/2021, Aneta Gębal
Depresja, Pokonywanie trudności

„Szedł przez cały dzień, aż usiadł pod jakimś jałowcem i życzył sobie śmierci.” To wycinek pewnej historii pewnego człowieka. Eliasza. Dopadło go coś, co sprawiło, że zatrzymał się, usiadł pod krzakiem i życzył sobie śmierci. Brzmi znajomo? Zobaczmy, kim był Eliasz i jak się skończyła jego historia.

Select country

Americas

Europe

Asia + Pacyfic

Middle East + Africa