Refleksyjne Święta

Święta Wielkanocne są mniej celebrowane niż Święta Bożego Narodzenia. Trudniej przecież wytłumaczyć i cieszyć się ze śmierci niewinnego człowieka, niż celebrować narodziny Zbawiciela. Wielu uważa, że to właśnie zmartwychwstanie jest najbardziej nieprawdopodobne w wierze w Boga. Dlatego przyjrzymy się dziś odwadze, która pokonała lęk i wbrew rozsądkowi poszła wprost za Chrystusem, stanowiąc doskonały przykład na prawdziwość tego wydarzenia na przykładzie 11 uczniów.

Autor

Kornelia Arndt

Święta Wielkanocne są wyjątkowo ważne, chociaż kulturowo i społecznie nie są tak popularne, jak Święta Bożego Narodzenia. Są za to mniej konsumpcyjne, bardziej spokojne. Znaczą też coś pięknego – świętujemy wtedy całą istotę zbawienia. 

Wielkanoc to też czas refleksji, wyjaśniania – bo o ile o narodzeniu Chrystusa można odpowiedzieć stosunkowo łatwo, to zagłębić się w śmierć niewinnego człowieka, który był Bogiem i Jego zmartwychwstanie jest już trudniej, szczególnie jeśli ma się niewierzących członków rodziny lub przyjaciół. 

Przez te świąteczne refleksje, pomyślałam o jednym wyjątkowym argumencie – przyjrzyjmy się mu i rozpracujmy razem. 


Ukrywający się uczniowie



Zmartwychwstanie dla wielu wydaje się nieprawdopodobne, w końcu nie doświadczamy takich cudów już dziś – apostoł Paweł jednak pokazuje nam, że zmagamy się z brakiem wiary w ten cud od samego początku. Zaraz po tym wydarzeniu i rozpowszechnieniu się Dobrej Nowiny wielu uwierzyło, ale na swoich zasadach, odrzucając zmartwychwstanie. Polecam zajrzeć do 1 listu Pawła do Koryntian (rozdział 15), by zobaczyć, jak przechodząc przez różne poglądy i wyjaśnienia, Paweł pokazuje, dlaczego zmartwychwstanie było prawdziwe i jest konieczne do zbawienia. 

Dziś spójrzmy jednak na uczniów. Po ukrzyżowaniu Jezusa widzimy 11 gości, dorosłych mężczyzn pozbawionych wszelkiej nadziei i ukrywających się w obawie przed represjami, bo znali Jezusa. Ta jedenastka widziała cuda, słyszeli wszystkie słowa Jezusa i świadectwa o tym, kim jest. Dlaczego więc spotkamy ich zalęknionych i pozbawionych nadziei, myśląc, że oto przygoda ich życia dobiegła końca i wszystko w istocie okazało się marnością? Jezus naprawdę ich zawiódł, miał być kimś niezwykłym, a zabito Go, jak zwykłego przestępcę – być może takie myśli im towarzyszyły. 

Jednak to, co zapowiedział, wypełniło się i zmartwychwstał. Niektórzy uczniowie, kiedy to usłyszeli, nie uwierzyli, musieli zobaczyć pusty grób czy rany Jezusa, by przekonać się, że naprawdę dokonał tego, co zapowiadał. W końcu jednak każdy z nich uwierzył i towarzyszyli mu podczas Jego powrotu do Ojca. Jezus nie zostawiał ich samych, obiecał, że gdy odejdzie pośle Pocieszyciela, który doda im nadziei, odwagi i poprowadzi w celu, który im zostawia – rozgłaszaniu Dobrej Nowiny. 


Skąd wzięła się ta szalona odwaga?



Tak kończą się Ewangelie, wszystkie cztery. Uczniów znów spotkamy w Dziejach Apostolskich, gdzie… rozgłaszają Ewangelie? Idą do wszelkich narodów? Nie. Ukrywają się, pozbawieni nadziei i odwagi, bo Chrystus zmartwychwstał i odszedł. Ci, którzy Go ukrzyżowali byli zdenerwowani i skłonni do stłumienia wszelkich możliwych pogłosek o tym, co się wydarzyło – postawione przez nich straże nic nie dały, wielki głaz nie zatrzymał Syna Bożego. Faryzeusze mieli wszelkie powody, by represjonować każdego, kto ośmielił się wykazać im ich błąd, chcieli, by Jezus został zapomniany, by nikt nie dowiedział się o tym, co się stało. Uczniowie byli przerażeni, że gdy tylko wyjdą i będą głosić to, co przykazał im Jezus, zostaną wtrąceni do więzień, torturowani i zabici. Najrozsądniej było się ukryć. Problem na tym, że Bóg polecił im coś bardzo ważnego do zrobienia, mało tego – znając swoje stworzenie lepiej niż ktokolwiek, wiedział, jak trudno będzie im je wykonać, więc zrobił to, co również objawił – posłał Ducha Świętego, by dodał uczniom odwagi, nadziei i pokazał nowe możliwości, nadał nową perspektywę. I tak 11 zalęknionych facetów wychodzi na ulice, nie zważając na to, że prawdopodobnie zostaną wtrąceni do więzienia i zabici, głoszą to, co stało się ich największą nadzieją, co wyswobodziło ich od życia pozbawionego sensu do niezwykłych przygód i miłości, której nie pokonała nawet śmierć. Niektórzy z nich zostali zabici. Niektórzy bardzo podobnie jak Jezus – jak przestępcy. Uczniowie nie mieli po co kłamać o zmartwychwstaniu, nie mieli po co udawać – groziło im więzienie i w końcu śmierć. Poszli, bo wiedzieli, jak prawdziwe było to czego doświadczyli, że Jezus zmartwychwstał, wstąpił do Ojca i posłał im Ducha Świętego, który napełnił ich odwagą. 


Zmiana to dla niektórych zagrożenie



Przeczytałam kiedyś w jednym rozważaniu, że nie zabija się ludzi bezpiecznych, zabija się tego, kto jest niewygodny – Jezus i później uczniowie podważali pewien ład, sprawiali, że faryzeusze czuli się niebezpiecznie, bo w końcu ktoś pokazał, że ich zachowanie, religijne zasady, nie współgrając z prawdziwym postępowaniem i szczerym sercem są nieprzydatne, nie są wyrazem miłości i nie gwarantują zbawienia. 

Jezus był niewygodny, tak, jak i uczniowie – nie dla zwykłych ludzi, przecież ci ich uwielbiali. Dla tych, którzy mogli stracić najwięcej – faryzeuszy, którzy przez nieszczerość swoich serc od początku byli przez Jezusa krytykowani.

Jezus przyszedł, by zmienić ustalony porządek, pokazać, że Bóg nie chce od nas ofiar, ale szczerych serc. Posłał Pocieszyciela, by dodać nam odwagi i nadziei w to, czego jeszcze nie widzimy. I dziś, ponad 2000 lat później wciąż świętujemy to wydarzenie. Choć dla wielu jest zaledwie czasem wolnym od pracy, mniej radosne i pełne cudów niż Boże Narodzenie, to przecież są tak istotne (wydaje mi się, że marginalizacja Świąt Wielkanocnych nie jest przypadkiem! ;) ). Stanowią istotę całego naszego Zbawienia, są wyrazem największej miłości i jednocześnie pokazują wielkie złamanie duszy człowieka, niosą też nadzieję, że nigdy nie jest za późno na zmianę (patrz więzień ukrzyżowany wraz z Chrystusem). Ludzie, którzy chcieli, żeby Jezus został zapomniany, polegli, bo Bożego planu nic nie powstrzyma. Wypełni się i nie spóźni. 

Zachęcam Cię byś dziś uwierzył/a w to, że i Ty jesteś częścią tego planu! 

Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej lub pogłębić swoją wiedzę, zapraszamy do kursu „Dlaczego wierzyć”. 

Przekonaj się o tym niezwykłym dziele miłości sam/a! 


Czy Jezus był rzeczywiście tym za kogo się podawał? A jeśli tak, to co z tego wynika dla nas dzisiaj? Na czym polega praktyczne życie wiarą? Czy wiara, zaufanie, poleganie na Bogu w sytuacjach życiowych się sprawdza?

Dołącz do kursu i przekonaj się sam/a!

Zapraszamy!


Podobne artykuły

Wszystkie historie świata

Wszystkie historie świata

28/04/2021, Alina Żydek
Droga do Boga, Relacja z Bogiem, Sens życia

Zastanawiałam się ostatnio nad tym, których bohaterów filmowych lubię najbardziej. I kiedy przyjrzałam się stworzonej przeze mnie liście, stwierdziłam, że wszystkie te postaci łączy jedno – historia w stylu „from zero to hero”, trudna przeszłość, odkupienie, zmiana.

Świeć na drogę

Świeć na drogę

13/04/2021, Aneta Gębal
Droga do Boga, Rozwój charakteru

Bardzo lubię fragment z Ewangelii Mateusza, w którym Jezus nazywa swoich uczniów światłem tego świata. Jak lampa, która postawiona w widocznym miejscu, ma świecić skutecznie dla innych. Jako Jego uczniowie, też jesteśmy powołani do tego, by być taką lampą w ciemności. Ale czy rozumiemy czym jest skuteczne świecenie i jak to robić?

Święta, których być może nie wybrałeś…

Święta, których być może nie wybrałeś…

09/04/2020, Kornelia Arndt
Społeczeństwo

Wydaje mi się, że żyjemy w świecie, w którym toczy się jakiegoś rodzaju walka między „lepszością” chrześcijańskich Świąt – Wielkanocne czy Bożego Narodzenia? A Wielkanoc ciągle przegrywa. Każdy lubi mieć wolne, stąd dla większości fajnie, że są jakiekolwiek święta. Niestety pod względem atrakcyjności zawsze wygrywa Boże Narodzenie.

Select country

Americas

Europe

Asia + Pacyfic

Middle East + Africa