Za szybko, żeby się zatrzymać

Żyjemy coraz szybciej. Coraz mniej czasu mamy na zatrzymanie się w miejscu i zobaczenie, gdzie w ogóle się znajdujemy. Czasem tracimy przez to zbyt wiele, ale zwykle orientujemy się za późno i już nic nie można na to poradzić. Czy warto nie mieć czasu na odpoczynek? Na dbanie o relację? Czas by nie robić nic konkretnego? Warto to tracić?

Kategorie

Społeczeństwo

Autor

Kornelia Arndt

Działanie czy bezustanna stagnacja?


Muszę się do czegoś przyznać. Będzie to szczere. Nie lubię nic nie robić. Kocham ruch i milion obowiązków. Kocham to tak bardzo, że nie raz z przesytu rzeczy wziętych na siebie zaczynam panikować i wariować starając się wszystko poukładać w racjonalnej kolejności i porządku. Mało tego – zawsze wydaję mi się, że robię za mało. Jasne każdemu zdarzają się momenty nudy albo zwyczajnej stagnacji, dni, kiedy nie tylko nic się nie chce, ale nawet nie ma, co robić. Chociaż to akurat najczęściej zdarza się studentom. Jesteśmy wolni od domowych obowiązków, bo one, z dala od rodzinnego domu i rodziców, zależą tylko od nas. Studia bywają wymagające i pracochłonne, ale raczej nie przez cały semestr. Na zajęcia, spójrzmy prawdzie w oczy, nie trzeba chodzić (nawet na obowiązkowe da się znaleźć jakaś wymówkę czy lukę w regulaminie uczelni). Zawsze też można się z wykładowcą dogadać.

Gorzej mają osoby pracujące na pełny etat i rodzice. Tu nie ma zmiłuj się! To jest całodobowa praca, nawet po godzinach rzeczywistej pracy. Jednak nawet wtedy ludziom udaje się wygospodarować chociaż trochę czasu (a raczej – powinno się!) tylko dla siebie, żeby skupić się na sobie albo właśnie – „nienierobić”.


NICNIEROBIENIE – ten zlepek ma znaczenie


Patrząc na dorosłe życie z perspektywy millenialsa, widzę, jak odmiennie od moich rodziców podchodzę do tego tematu, o dziadkach nie wspominając. Odpoczynek jest niesamowitym błogosławieństwem. Pracoholicy, rozumiem was, ale może to czas, żeby zdać sobie sprawę z negatywnych aspektów przepracowania i poszukanie pomocy. Bo przecież nie bez powodu sam Najlepszy Ojciec w Niebie dał nam dzień na odpoczynek i poświęcenie tego jednego dnia dla Niego. On odpoczywa, więc my też powinniśmy. Fajnie jest żyć w biegu. Fajnie jest mieć co robić i czuć, że robi się coś dobrego. Że nie leży się bezczynnie na kanapie.

Pozwólcie na małą dygresję: tu znowu szczere wyznanie – czasem tak bardzo chcemy coś zrobić, tak bardzo wiemy, ile zaległości mamy, ale zwyczajnie nie chce nam się podnosić tyłka z kanapy, bo … czasem się boimy zmierzyć się z odpowiedzialnością… czasem prokrastynację wybieramy w myśl „jutro też jest dzień”… czasem stwierdzamy, że nie mamy weny i najlepiej poczekać, aż sama przyjdzie, a w między czasie może jeszcze jeden serialik, nic złego się przecież nie stanie… Możecie się nad tym zastanowić. Coś mi się wydaję, że to dobry temat na inny artykuł.

Wracając, dobrze jest mieć co robić. Nie marnować swojego czasu i życia. Wziąć życie za przysłowiowe rogi. No, ale….. tak super jest czasem nie robić nic.. Tak, tak, nie robić nic. Usiąść z kawą w ręku przed książką czy serialem, patrzeć na deszcz spływający po oknie. Nic konkretnego. To też może być dobre. O ile taki czas jest czymś wyjątkowym w ciągu dnia, a nie rutyną. Każdy z nas tego potrzebuje. Ach, a ile znam ludzi, którzy nie dopuszczają do siebie myśli, by zmarnować choć minutę swojego dnia na jakieś tam „głupoty”. Przecież jest tyle do zrobienia! Beze mnie zawali się świat – nieomal słyszę, jak mówią. Ehe, przepraszam bardzo, wcale nie.

  

Pozwól sobie na odpoczynek


Moje „nicnierobienie” nie jest „nicnierobieniem” samym w sobie. Pewnie, że czasem chwile spędzone tylko przy gorącym kubku kawy czy herbaty, nie myśląc o niczym konkretnym są też wspaniałe, ale to jest bardziej wyjątek wyjątków. „Nicnierobienie” w moim kontekście, to tak naprawdę wypoczywanie. Wypoczywać można na różne sposoby, np. zawiązując relację z Bogiem. Więc teraz trochę o tym.

Jak już pisałam wcześniej od Boga dostaliśmy wręcz nakaz odpoczynku. Jako Jego dzieci powinniśmy jak najlepiej Go słuchać i przede wszystkim naśladować Jezusa, a Jezus odpoczywał w sabat. Robi się trochę pod górę, bo Boży Syn dość znacznie zmienił postrzeganie sabatu przez Żydów. Szczególnie faryzeusze ostro krytykowali działania Chrystusa i Jego uczniów, chociaż nie robił nic złego.

„Ponadto rzekł im: Sabat jest ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla sabatu. Tak więc Syn Człowieczy jest Panem również i Sabatu”. Mar. 2, 27-28 (Biblia Warszawska)

Dla mnie jest to doskonałe podsumowanie tego, co o biblijnym sabacie wiedzieć trzeba. Nie wiem czy doświadczyliście, jak niektórzy bardzo próbują wręcz „wcisnąć” innym nakaz odpoczynku i święcenia np. niedzieli (albo soboty). Ja tak, nawet wielokrotnie. A przecież żyjemy w czasach po Chrystusie i z Chrystusem, który mówi nam w tak wspaniały sposób, że każdy dzień ma być poświęcony na spędzaniu z Nim czasu, jeśli się zdecydowaliśmy oddać życie Jezusowi.  Dlatego niezależnie od tego czy niedziele masz wolne, czy może jednak pracujesz, dla swojego własnego zdrowia, powinieneś przeznaczyć jeden dzień swojego tygodnia na odpoczynek, spędzanie czasu z rodziną i przyjaciółmi, a przede wszystkim z Bożym Słowem. Poszłabym nawet o krok dalej mówiąc, że niezależnie od tego co robisz i jak bardzo dużo rzeczy masz na głowie, każdy Twój dzień powinien być podyktowany Jemu. Oddawanie każdego ranka całego dnia Jezusowi sprawi, że będziesz mógł przeżywać ten dzień w pełni, kierując swe myśli do Niego, nie tylko w trudnych, ale też zwykłych sytuacjach codziennych. Wtedy całe Twoje nastawienie do tego dnia, tego, co przyniesie, ludzi wokół zmienia się diametralnie i jest po prostu jakoś tak przyjemniej. Jeśli nie wiesz, o czym mówię, spróbuj to zrobić przed wstaniem z łóżka, i choćby krótko poproś Boga, żeby był z Tobą przez cały ten dzień, dodawał sił i pozwolił go przejść w miłości do Boga i wszystkich ludzi wokół. Może później będziesz chciał/-a podzielić się przemyśleniami z nami? Byłoby nam bardzo miło!


Zatrzymaj się, nie warto pędzić


Podsumowując: każdy z nas potrzebuje chwili dla siebie, chwili kiedy może się wyciszyć i odprężyć. Sposoby na to są różne. Znajdź swój, jeśli jeszcze go nie masz. Niezależnie od tego czy lubisz, czy nie lubisz żyć w biegu, pamiętaj, że należy się zatrzymać. Choć na chwilę, przystanąć, rozejrzeć się, zobaczyć, coś czego normalnie nie zauważasz, celebrować tę jedną małą chwilę, i podziękować za to Ojcu. I za to, że Cię tak pięknie stworzył, i dał możliwość odpoczynku – zrób to dla siebie, zrób to dla Niego!

Jeśli czujesz, że Twoje życie przecieka Ci przez palce, nie potrafisz się zatrzymać i docenić tego, co masz, nie zauważasz innych, a co najgorsze – Boga w swojej codzienności, to proszę przemyśl, co jest nie tak. Na dole zamieszczam piosenkę, która może pomóc przeprowadzić Cię w tych rozważaniach.

Autor: Kornelia Arndt

Spokojny początek dnia

Słowo Boże na twoim telefonie albo w skrzynce odbiorczej. Codziennie, z ciekawym komentarzem, za darmo. Sprawdź sam!


Podobne artykuły

Pikselowe nieszczęście

Pikselowe nieszczęście

16/11/2018, Mariusz Muszczyński
Społeczeństwo

Na czym polega szczęśliwe życie? Przytoczę historię miasteczka o pięknej włoskiej nazwie Roseto w USA w stanie Pensylwania, które zostało założone w 1882 przez włoskich imigrantów.

Select country

Americas

Europe

Asia + Pacyfic

Middle East + Africa

[gravityform id="2" title="false" description="false"]
  • Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez administratora serwisu SzukajacBoga.pl, Stowarzyszenie Deorecordings, w celu udzielenia ci informacji dotyczących naszych działań i projektów. Klauzula informacyjna RODO.

  • This field is for validation purposes and should be left unchanged.
[gravityform id="1" title="false" description="false"]