Za wszystko dziękujcie

Wdzięczność to jedna z najbardziej charakterystycznych postaw dojrzałego w wierze chrześcijanina. Pismo Święte jest wręcz przepełnione zachętami, aby na każdym miejscu i o każdej porze dziękować Bogu za wszystkie łaski, które zsyła.

Autor

Mateusz Lesiuk

Tym bardziej dziwić może pokutujące w pewnych kręgach przekonanie, że chrześcijanin to smutny i nieszczęśliwy człowiek, mówiący nieustannie sobie i innym, czego nie wolno robić. 


Biblijna cnota


Już w Starym Testamencie stykamy się z zachętą do dziękczynienia. W księdze Psalmów czytamy: Kto składa mi ofiarę dziękczynną ten cześć mi oddaje (...) (Ps. 50, 23). Widzimy tutaj, że wdzięczność jest sposobem na oddawanie Bogu czci, jest formą modlitwy. Bóg oczekuje wręcz od ludzi wdzięczności. Przekonanie to wyraża Apostoł Paweł w 1 liście do Tesaloniczan i rozwija w liście do Filipian:

Zawsze się radujcie. Bez przestanku się módlcie. Za wszystko dziękujcie; taka jest bowiem wola Boża w Chrystusie Jezusie względem was. (1 Tes. 5, 16-18).
Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko! O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie. (Flp. 4, 4-6).


Jak to rozumieć? W jaki sposób mamy radować się zawsze, niezależnie od okoliczności? W jaki sposób o nic zbytnio się nie troskać? Natychmiast po zachęcie do takiej postawy otrzymujemy rozwiązanie: w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem. Dziękczynienie to słowo-klucz. Bo Bóg odpowiada na nasze dziękczynienie. Fragment ten kończy się słowami: A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie. To już nie zachęta, tylko obietnica. Boża odpowiedź. Nieustanna radość jest możliwa, o ile będziemy czynić dziękczynienie.

Sam Apostoł dobrze to rozumie. Prawie cały 27 rozdział Dziejów Apostolskich opowiada o straszliwej burzy, która rozpętała się, gdy statek, którym płynął Paweł i jego towarzysze był na morzu [1]. Zadziwiająca jest postawa Pawła, który nawet na chwilę nie traci pokładanego w Bogu zaufania. Co więcej, w samym środku beznadziei potrafi zdobyć się na wdzięczność. Zapewne trudno nam, współcześnie, wyobrazić sobie dwa tygodnie na drewnianym statku miotanym burzami. To naprawdę dobre wytłumaczenie, żeby stracić całą nadzieję. Ale Paweł nie traci zaufania. Bóg objawił mu co prawda, że żadna osoba z załogi nie zginie. Każdy, kto idzie za Bożym głosem dobrze jednak wie, że zaufanie w Boże obietnice w takich okolicznościach nie jest łatwe. Postawa Apostoła przyczynia się do ocalenia wszystkich i zmienia atmosferę na całym statku. Dziękczynienie jest narzędziem, którym posługuje się Bóg, aby wypełnić swoją obietnicę.


Najlepszy nauczyciel


Wdzięczności możemy uczyć się od samego Jezusa. To On pokazuje nam, jak doskonale wypełniać wolę Ojca. Pomimo swojej boskości przechodzi drogę zwykłego człowieka. Jest to niezwykła droga, ale dostępna dla każdego z nas. Gdy Jezus mierzy się z trudnościami, Jego reakcją jest dziękczynienie. Słowo Boże jest pełne historii, w których Jezus uczy nas tej postawy. Aby wspomnieć tylko niektóre, wymienić można wskrzeszenie Łazarza (J. 11, 41) czy uzdrowienie dziesięciu trędowatych (Łk. 17, 15 – 19). Przyjrzyjmy się bliżej jeszcze innemu cudowi – rozmnożeniu chlebów:


W owym czasie, gdy znowu wielki tłum był z Nim i nie mieli co jeść, przywołał do siebie uczniów i rzekł im: „Żal Mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. A jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze; bo niektórzy z nich przyszli z daleka”. Odpowiedzieli uczniowie: „Skąd tu na pustkowiu będzie mógł ktoś nakarmić ich chlebem?” Zapytał ich: „Ile macie chlebów?” Odpowiedzieli: „Siedem”. I polecił ludowi usiąść na ziemi. A wziąwszy siedem chlebów, odmówił dziękczynienie, połamał i dawał uczniom, aby je rozdzielali. I rozdali tłumowi. Mieli też kilka rybek. I nad tymi odmówił błogosławieństwo i polecił je rozdać. Jedli do sytości, a pozostałych ułomków zebrali siedem koszów. Było zaś około czterech tysięcy ludzi. Potem ich odprawił. (Mk 8, 1-8).


Cud rozmnożenia chlebów nie wydarza się dlatego, że Jezus w swojej Bożej naturze używa należnej sobie mocy. W liście do Filipian czytamy „On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby być na równi z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi (...)” (Flp. 2, 6-7). Jezus w każdej chwili swojego ziemskiego życia świadomie nie korzysta z możliwości, jakie daje Jego natura. Przechodzi drogę zwyczajnego człowieka i mówiąc obrazowo „przeciera szlaki” swoim uczniom. Stojąc naprzeciw wielotysięcznego tłumu ma tylko kilka chlebów. I na samym początku, zanim cokolwiek się wydarzy, odmawia dziękczynienie. Dziękuje za cud, który dopiero ma się wydarzyć. A Ojciec odpowiada na to dziękczynienie i uczniowie z siedmiu chlebów zbierają siedem koszy okruchów.


Eucharisteo


Być może najważniejszym fragmentem biblijnym, który wspomina o dziękczynieniu to moment ustanowienia Wieczerzy Pańskiej. Dzięki swemu znaczeniu, wadze, z jaką chrześcijanie podchodzą do tego wydarzenia, umożliwia nam interpretację pozostałych wersetów biblijnych:


Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, rzekł: „Weźcie go i podzielcie między siebie; albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże. Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie, połamał go i podał mówiąc: To jest Ciało moje, które za was będzie wydane. To czyńcie na moją pamiątkę" (Łk. 22, 17-19).


Dziękczynienie to greckie słowo eucharisteo. Rdzeń tego słowa, to inny grecki wyraz, charis, nam jest znany jako łaska. Ale eucharisteo zawiera też wyraz pochodny od charis – słowo chara, czyli radość [2]. Jezus bierze chleb, widzi w nim Bożą łaskę i za nią dziękuje! Radość wypływa z dziękczynienia. W Eucharystii człowiek otrzymuje łaskę, dziękuje za nią i to prowadzi go do radości. Chrześcijanie pierwszych wieków spotykając się na Eucharystii, spotykali się na „dziękczynieniu”. Dla wielu chrześcijan Eucharystia, Sakrament Komunii to sedno tożsamości religijnej. Niezależnie zaś od denominacji, jest ona ważnym elementem chrześcijańskiego życia. Znamienne, że to właśnie dziękczynienie rozpoczyna każdy nowy tydzień i stawia go w kontekście wdzięczności.


Mocne oparcie


Po przeczytaniu dotychczasowych rozważań czytelnik mógłby (całkiem zresztą słusznie) odnieść wrażenie, że chrześcijanin powinien – niezależnie od okoliczności – pozostawać uśmiechnięty i pogodny. Nie o to rzecz jasna chodzi w apostolskich zachętach. Niewątpliwie, jeśli zaczniemy Bogu dziękować, to będziemy uśmiechać się częściej. Umiejętność dostrzeżenia łask trwale zmieni nasze patrzenie na świat. Wdzięczność jest jednak czymś głębszym niż tylko chwilowym uczuciem. Mówi o tym prorok Nehemiasz:


„Nie bądźcie przygnębieni, gdyż radość w Panu jest waszą ostoją" (Ne. 8, 10).


Radość w Panu to coś, o co możemy się oprzeć – czyli coś trwałego, coś niezmiennego. Innymi słowy, to nie płomienna emocja, pojawiająca się i znikająca w chwili troski, ale raczej postawa serca, przekonanie, nastawienie do spotykających nas przeżyć. Zauważa to również Apostoł Paweł, który w innych listach pisze tak zachęcające słowa o wdzięczności:


„Weselcie się z weselącymi, płaczcie z płaczącymi" (Rz. 12, 15).


Widzimy więc, że chrześcijanie nie muszą być duchowymi gigantami, w każdej chwili panujący nad pojawiającymi się emocjami. To niemożliwe. Są to jednak osoby rozumiejące swoje uczucia, które niezależnie od okoliczności potrafią odnaleźć głęboki pokój w swoim Bogu. Boża bliskość niesie pomimo smutku radość i świadomość, że nasz świat jest tylko cieniem przyszłego.


Odkrycie XXI wieku


Wiemy już, jaka jest biblijna koncepcja wdzięczności. Pokrótce zobaczmy zatem, jak ta koncepcja ma się do naukowej wiedzy o funkcjonowaniu człowieka. Tradycyjnie psychologia zajmowała się badaniem negatywnych zachowań czy stanów, takich jak lęk czy agresja. Pod koniec dwudziestego i na początku dwudziestego pierwszego wieku w dziedzinie psychologii zaczął się kształtować nowy nurt, obecnie określany mianem psychologii pozytywnej. Skupia się on na pozytywnych i pożądanych zachowaniach człowieka. Nie stawia sobie za celu wyeliminowania patologicznych zachowań, ale rozwinięcie potencjału człowieka, poznanie mechanizmów szczęścia i satysfakcji [3]. Obecnie istnieją już setki prac naukowych w tej dziedzinie i wiele uczelni na świecie otwiera kierunki studiów właśnie w tym obszarze. Celem niniejszego akapitu nie jest rzecz jasna podsumowanie osiągnięć psychologii na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat. Jest nim raczej zwrócenie uwagi na bardzo interesującą, nieprzypadkową zbieżność. Otóż okazuje się, że – wbrew powszechnemu, acz równie błędnemu przekonaniu – wiara i nauka nie wykluczają się wzajemnie. Spójrzmy na fragment artykułu, poglądowo pokazujący stan naszej naukowej wiedzy na temat wdzięczności:

"Nastrój wdzięczności, podobnie jak cecha wdzięczności, okazał się dodatnio powiązany z satysfakcją z życia, szczęściem, optymizmem oraz negatywnie z depresją. Osoby o wyższej empatii doświadczały też więcej wdzięczności w codziennym nastroju niż osoby o niższej empatii. Wdzięczność w formie nastroju okazała się powiązana z religijnością. Ludzie o wysokiej duchowej transcendencji doświadczali wyższego poziomu wdzięczności w codziennym nastroju niż ludzie o niższej duchowej transcendencji. "[4]


Wielkie odkrycie? Zapewne dla niektórych osób. Chrześcijanie wszystko to jednak od dawna już wiedzą. Od dwóch tysięcy lat nauczanie Jezusa jest wciąż aktualne. Znamienne, że dopiero dzisiaj nauka dochodzi do tego etapu, w którym może powiedzieć jakie mechanizmy rządzą człowiekiem. Jezus z Nazaretu – stolarz i wędrowny kaznodzieja – wiedział jak funkcjonuje człowiek lepiej od współczesnych psychologów. Nie mamy bowiem arcykapłana, który by nie mógł współczuć ze słabościami naszymi, lecz doświadczonego we wszystkim, podobnie jak my, z wyjątkiem grzechu (Hbr. 4, 15). Zwróćmy uwagę na istotny fakt. Bóg wie, jak funkcjonujemy. On sam nas stworzył. To On wie, jak powinniśmy utrzymywać nasze ciała i umysły w sprawności. Zatem Boże nakazy, wskazówki jak powinniśmy postępować czy przykazania nie są wcale abstrakcyjne. To nie oderwane od rzeczywistości, surowe wymagania. To, co znajdujemy w Piśmie Świętym to instrukcja obsługi człowieka – jego ciała, intelektu, emocji i przede wszystkim ducha. Wskazania w jaki sposób człowiek powinien się zachowywać, aby prawidłowo funkcjonował w relacji z Bogiem, w relacji ze społeczeństwem i w relacji z samym sobą.


Trudny nawyk?


Po tych wszystkich rozważaniach powoli dobijamy do brzegu. Naturalnie czytelnikowi może nasunąć się myśl: „Wszystko pięknie. Ale jak przejść z teorii do praktyki? Jak stać się wdzięczną osobą?” No cóż, odpowiedź może trochę rozczarować. Nie trzeba zapisywać się na specjalny kurs. Nie trzeba podróżować na koniec świata. Nie trzeba zamykać się w pustelni. Trzeba po prostu zacząć. Wystarczy kilka minut dziennie, aby przypomnieć sobie te wydarzenia, sprawy, za które jesteśmy Bogu wdzięczni. Dobrym momentem będzie wieczorna modlitwa, w której naturalnie można podsumować mijający dzień. Można też prowadzić listę i zapisywać wszystkie te chwile radości z drobnych rzeczy – tak prozaicznych, jak choćby skrzypienia śniegu pod butami, zapachu lasu czy czystego wieczornego nieba.

Warto na zakończenie wspomnieć Niketasa Stetatosa – bizantyjskiego mnicha, żyjącego w XI wieku. W swoich pismach opisał on trzy etapy życia duchowego [5]. Drugi z tych etapów to według autora kontemplacja stworzenia, czyli właśnie wdzięczność za otaczające nas kolory, dźwięki, zapachy i cały geniusz Bożego stworzenia. Ma ona prowadzić do ostatniego, najpiękniejszego etapu, czyli kontemplacji samego Stwórcy. W tym kontekście myślę, że modlitwa w ciszy albo pobyt w miejscu odosobnienia w istocie może pomóc w dostrzeżeniu Bożych łask, jeśli trudno je nam dostrzec w codzienności.
Początkowo praktykowanie dziękczynienia może się to wydawać trudne bądź dziwne. Z biegiem czasu zaczniemy coraz łatwiej dostrzegać subtelną obecność Boga w pięknie stworzenia i innych ludziach. A stąd już tylko krok od największego pragnienia osoby dotkniętej Bożą miłością – nieustannej modlitwy i trwania przy Bogu w każdej chwili życia. O jedno proszę PANA i tylko tego pragnę: abym przebywał w domu PANA przez wszystkie dni mego życia. Bym się wpatrywał we wspaniałość PANA i mógł oglądać Jego świątynię (Ps. 27, 4). Ale o tym innym razem...


Autor: Mateusz Lesiuk



[1] Dz 27, 9 –  44

[2] A. Voskamp, „Tysiąc darów. O sztuce codziennego szczęścia”, Esprit, 2012, s. 37

[3] K. Tucholska, B. Gulla, „Psychologia pozytywna – krytyczna analiza koncepcji”, Studia psychologii z KUL tom XIV, 2007, s. 107

[4] A.Wolanin, "Wdzięczność w psychologii – przegląd definicji, głównych ujęć i koncepcji", Polskie Forum Psychologiczne, tom XXIV, nr 3, 2019, s.360

[5] Filokalia: teksty o modlitwie serca, wydawnicto Benedyktynów TYNIEC, wyd III, 2012, s. 271


TakeOff

Wierzymy, że Biblia oferuje najlepsze wyjaśnienie rzeczywistości takiej, jaką ją doświadczamy. Co więcej, odkrywa przed nami sposób na zdjęcie z siebie pewnego ciężaru, który nie pozwala nam odkrywać życia pełnego prawdziwej wolności i radości. Co potrzebujemy zrobić? Na chwilę "oderwać się od ziemi" i spróbować spojrzeć na świat z zupełnie innej, Bożej perspektywy. Wtedy wszystko zaczyna nabierać sensu...  Rozpocznij już teraz!

Zapraszamy!



Podobne artykuły

Inny

Inny

14/11/2018, Damian Czyszczoń
Społeczeństwo

Żyjąca niemoralnie Samarytanka, poborca podatkowy, kobieta, która jeszcze niedawno była owładnięta demonami. Co łączy tych ludzi, którzy na swój sposób reprezentowali ówczesny margines społeczny?

Quo vadis, Europo?

Quo vadis, Europo?

14/11/2018, Bartosz Sokół
Społeczeństwo

Polityka zwalczania islamskich kłamstw za pomocą zachodniego relatywizmu przypomina gaszenie pożaru benzyną.

Select country

Americas

Europe

Asia + Pacyfic

Middle East + Africa