Krzyż to… szczególny moment i miejsce w historii.
To ciekawe, że krzyż rodzi u większości pozytywne skojarzenia… mimo, że to nigdy nie było jego celem. Jego twórcy, Rzymianie, stworzyli go, żeby przynosić ogromny ból, hańbę i ostrzeżenie dla przestępców.
Zastanawia Cię, dlaczego dzisiaj krzyż wisi na szyjach ludzi, choć kiedyś to szyje wisiały na nim? Ponieważ wydarzyło się coś, co ten symbol śmierci zmieniło w symbol życia.
To byłem Ja.
Jestem Bogiem miłości aż do śmierci i mocy ponad nią. Od tego momentu krzyż to nie miejsce przegranej, ale zwycięstwa. Rozpoczętego przeze Mnie, możliwego dla Ciebie. Zaufaj Mi, nie ma dla Mnie niczego, czego nie mógłbym dotknąć i odmienić w Twoim życiu.
Ale krzyż to także miejsce zapłaty. Bo co pomyślałbyś o sędzim, który przymyka oko na przestępstwo?
Nie… mój Ojciec nie może być takim Sędzią. Dlatego Ktoś musiał zapłacić za grzech, który obciąża każdego, bez wyjątku. Także Ciebie. A niebo to sterylne od grzechu miejsce – nie dla tych „mniej grzesznych”, ale dla OCZYSZCZONYCH.
Twoje życie, z całym jego bagażem, obchodzi Mnie. Więc na krzyżu zmieniłem wszystko. Od tego momentu Moje Dziecko może być pewne, co go czeka i będąc wolne od kontroli grzechu, mieć Dom i wiedzieć jak żyć. Gdzie więc jest krzyż? Jest w samym centrum Mojego planu ratunkowego dla Ciebie. Pytanie tylko: Gdzie jesteś Ty? Bo nie ci, którzy przyjęli krzyż, ale ci, którzy przyjęli Mnie, są Dziećmi Boga.
Przyjdź pod krzyż.
Pójdź za Mną.
– Jezus