Żyjesz w zaufaniu Bogu?
Zastanawiasz się czasem, dlaczego tak często w życiu wierzących ludzi nie widać Bożej mocy? Nie widać przemienionego życia? Dochodzi do jakiejś stagnacji, zatrzymania rozwoju? Gdyby coś takiego wydarzyło się w życiu np. naszego dziecka, szybko podnieślibyśmy alarm, interweniowali, szukali wyjaśnienia tej sytuacji. Jeśli jednak chodzi o duchowe życie, mało mu się przyglądamy, nie badamy pulsu serca, nie mierzymy temperatury wiary. A powinniśmy.
Często dzieje się tak, bo zwycięża nasza samowystarczalna natura. Apostoł Paweł zwraca się w bardzo zdecydowanych słowach do Galatów, którzy choć rozpoczęli dobrze, bo przez słuchanie z wiarą zaufali Jezusowi i przyjęli Jego Ducha, to jednak po pewnym czasie wrócili do życia w oparciu o własne siły.
„Czy aż tak nierozumni jesteście? Rozpoczęliście w Duchu, a teraz na ciele kończycie?” (Ga 3,3).
Jeśli rozpocząłeś swoje życie z Bogiem, to pewnie pamiętasz początki. Swój entuzjazm w dzieleniu się, radość, chęć poznawania Jego Słowa. Czy jednak z czasem codzienne życie w zaufaniu, z wiarą, że On poradzi sobie z dotykającymi cię trudnościami, nie było dla ciebie coraz większym wyzwaniem? Może uwierzyłeś kłamstwu szatana, że musisz sam zadbać o siebie? Bóg ma przecież cały świat na głowie, więc jak miałby zajmować się twoim mało znaczącym życiem?
Nie wierz w to! Pamiętaj, że twój Bóg pragnie się tobą zajmować. On chce widzieć, jak się rozwijasz, rośniesz. Jak twój obraz Jego osoby się zmienia, poszerza. Jak twoja miłość do Niego rośnie. On jest Bogiem nadziei, Bogiem drugiej szansy. Bogiem, który nie tylko przyjął cię jako grzesznika, przebaczył i dał nowe życie, ale też obiecał zadbać o ciebie w każdym szczególe. On chce doprowadzić cię do celu, bo jest sprawcą i dokończycielem twojej wiary.
„I was, którzy niegdyś byliście obcymi i wrogo usposobionymi, a uczynki wasze były złe, teraz pojednał w jego ziemskim ciele przez śmierć, aby was stawić przed obliczem swoim jako świętych i niepokalanych, i nienagannych, jeśli tylko wytrwacie w wierze, ugruntowani i stali, i nie zachwiejecie się w nadziei, opartej na ewangelii” (Kol 1,21-23).
Życzę ci, by prowadził cię dzisiaj Duch Święty i by pojawiła się okazja doświadczenia Jego mocy.
„Ojcze, dziękuję Ci, że Ty nie rezygnujesz ze mnie, mimo, że tak często bardziej polegam na sobie niż na Tobie. Przepraszam Cię za to. Dziękuję, że każdego dnia jesteś blisko i stale zachęcasz, by oprzeć się na Tobie, na pewnym fundamencie. By korzystać z Twojej mocy. Proszę, niech Twój Duch wypełni mnie dzisiaj, na nowo zapewni o Twojej wszechmocy, o Twojej obecności, o nadziei i celu, do którego zdążam”.
O autorze
Jej pasją i pragnieniem jest rozwijanie małych grup wzrostowych oraz zachęcanie do aktywnego odkrywania Boga w Jego Słowie, między innymi poprzez studiowanie Biblii prostą metodą 3 kroków.
„Modlę się, by ten „codzienny chleb”, który będziesz czytał był łaską i prawdą od samego Pana! By pomagał Ci wytrwać i iść do przodu, bo to, co Bóg przygotował dla każdego z nas przekracza nasze wyobrażenia”.Pokaż mniej