Ślepa uliczka

Ślepa uliczka

Zdarzyło ci się, wjechać w ślepą uliczkę? Jestem pewna, że nie raz :)

Pamiętam, jak jechaliśmy kiedyś późnym wieczorem dość daleko na północ Polski. Była wtedy silna mgła. Z wielkim zadowoleniem uczepiliśmy się więc jadącego przed nami samochodu, którego tylne światełka stanowiły dla nas przynajmniej jakiś punkt odniesienia. Oczywiście nie wiedzieliśmy, dokąd zmierzał kierowca przed nami, ale czy to ważne, kiedy zapewniał jako taki komfort jazdy? Kiedy nagle samochód się zatrzymał, my również musieliśmy stanąć i ze zdziwieniem odkryliśmy, że znajdujemy się gdzieś na końcu bocznej uliczki, która prowadziła do lokalnej fabryki. Tak to jest, kiedy zdajemy się na przypadkowych przewodników. 

Podobnie dzieje się w naszym życiu duchowym. Kierujemy się trendami, presją otoczenia, podążamy za pragnieniami, marzeniami, celami, które wiele obiecują, a na końcu prowadzą donikąd. Przypominasz sobie taką sytuację w swoim życiu? Kiedy już udało się zdobyć to, co się chciało, kupić tę upragnioną rzecz, pojechać na te wymarzone wakacje; kiedy poświęciło się mnóstwo czasu kosztem np. rodziny, by wejść na kolejny szczebel drabiny społecznej – i nagle okazało się, że tam nic nie ma? I jest się samemu ze swoim sukcesem? I czuje się pustkę, samotność, wyczerpanie? Nie tak przecież miało być! Nie planowaliśmy stracić cennych relacji.

A może nie masz nadziei, że cokolwiek się zmieni, bo robisz coś stale w ten sam sposób, oczekując innych rezultatów? Taki ślepy zaułek może być zdradliwym miejscem. Dobrze, że brama, za którą wjechaliśmy na teren fabryki, nie zatrzasnęła się za nami, bo jeszcze utknęlibyśmy tam na dłużej.

Jeśli dzisiaj stoisz w obliczu beznadziejnej sytuacji, jeśli jesteś na końcu drogi, nadszedł czas, aby podnieść oczy i szukać Bożej drogi wyjścia. By oddać Bogu swoje pragnienia i plany i otworzyć się na Jego prowadzenie. Tak właśnie uczynił Dawid, o czym czytamy w Psalmie 39. 

„Daj mi poznać, Panie, kres mojego życia, pokaż, ile jeszcze dni mi pozostało, bym swoją znikomość mógł łatwo zrozumieć (…) Człowiek jak cień przemija: krząta się, gromadzi, lecz nie wie, kto to zbierze. Czego więc mogę oczekiwać, Panie? Przecież to w Tobie nadzieję położyłem” (Ps 39,5-8).  Życie jest kruche, tak wiele sytuacji może nas doprowadzić donikąd. Potrzebujesz Boga, by móc wziąć kolejny oddech. By nie ulegać panice. By dojrzeć wyjście.  

Jezus powiedział o sobie: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem” (J 14,6).  Widzisz to? Jest droga wyjścia, droga wiodąca do Boga, droga życia. I On chce cię na nią dzisiaj wprowadzić.

„Panie, utknąłem. Nie widzę dalej drogi, pomóż mi ją znaleźć. Wyprowadź mnie na światło. Chcę się Ciebie uchwycić. Ty mną dalej kieruj, bo tylko Ty wiesz, jak mnie doprowadzić do celu. Poddaję się Tobie, wypełnij mnie swoimi pragnieniami. Prowadź i dzisiaj, uchroń przez pobłądzeniem. W imieniu Jezusa, amen”.

O autorze

Bogusława Król, od wielu lat wraz z mężem zaangażowana w rozwój mediów chrześcijańskich w Polsce. Współorganizatorka projektów internetowych Platformy „Szukając Boga”, trenerka, koordynatorka kursu „Odkrywanie Chrześcijaństwa”. Inicjatorka „Śniadań dla kobiet” w Wiśle.
 
Jej pasją i pragnieniem jest rozwijanie małych grup wzrostowych oraz zachęcanie do aktywnego odkrywania Boga w Jego Słowie, między innymi poprzez studiowanie Biblii prostą metodą 3 kroków.
„Modlę się, by ten „codzienny chleb”, który będziesz czytał był łaską i prawdą od samego Pana! By pomagał Ci wytrwać i iść do przodu, bo to, co Bóg przygotował dla każdego z nas przekracza nasze wyobrażenia”.Pokaż mniej