Tęsknota za tym, czego już nie ma

Tęsknota za tym, czego już nie ma

Są takie chwile, kiedy wracamy myślami do przeszłości i ogarnia nas nostalgia. Nie zawsze potrafimy nawet powiedzieć, za czym dokładnie tęsknimy...

Przypominamy sobie dom, w którym kiedyś mieszkaliśmy, głosy ludzi, których już z nami nie ma, zwyczajne dni, które wtedy wydawały się zupełnie nieistotne. Przypominamy sobie siebie sprzed lat, nasze marzenia, nadzieje i poczucie, że wszystko jeszcze przed nami.

Dopiero z perspektywy czasu widzimy, jak wiele się zmieniło. Niektóre drzwi zamknęły się na dobre, pewne relacje nie przetrwały próby czasu, a ludzie, którzy byli ważną częścią naszego życia, odeszli. Czasem zniknęli z niego powoli, niemal niezauważalnie. Innym razem ich odejście zostawiło pustkę, której nie da się niczym wypełnić.

Pierwszy listopada sprzyja takim wspomnieniom. Odwiedzamy groby bliskich, zapalamy znicze, przynosimy kwiaty. Ale przecież tutaj zupełnie nie chodzi o miejsce na cmentarzu. W pamięci wracają rozmowy, gesty, wspólne posiłki, czyjś śmiech, a czasem nawet drobiazgi, których nie potrafimy wyjaśnić komuś, kto nie znał tej osoby. Przypominamy sobie ludzi, przy których czuliśmy się bezpiecznie. Takich, przy których nie musieliśmy niczego udowadniać, udawać silniejszych, niż byliśmy, ani zastanawiać się, czy jesteśmy wystarczająco dobrzy.

I być może właśnie tego najbardziej nam brakuje. Nie tylko obecności konkretnego człowieka, ale także spokoju, który przy nim odnajdywaliśmy. Poczucia, że ktoś czuwa, że możemy wrócić, że nawet jeśli coś nam nie wyjdzie, nie zostaniemy z tym sami.

Życie jednak się zmienia. Dorastamy, odchodzą od nas ludzie, zmieniają się nasze role i relacje. Dzieci, które kiedyś szukały naszej dłoni, zaczynają iść własną drogą. Miejsca, które były całym naszym światem, stają się wspomnieniem. Nie da się zatrzymać czasu ani zachować wszystkiego w takim kształcie, w jakim to pokochaliśmy.

Może dlatego tak trudno czasem pogodzić się z przemijaniem. Chcielibyśmy, żeby pewne rzeczy trwały dłużej, żeby ludzie byli z nami jeszcze przez wiele lat, żebyśmy mogli wrócić do rozmowy, której nie zdążyliśmy dokończyć, albo powiedzieć coś, co odkładaliśmy na później. A przecież nie wszystko zależy od nas. Nie każdą zmianę możemy cofnąć i nie każdą stratę potrafimy naprawić.

Nie chcę przez to powiedzieć, że powinniśmy przestać tęsknić albo że wiara ma sprawić, by nic nas już nie bolało. Miłość zostawia ślady, a nieobecność bliskich potrafi boleć nawet po wielu latach. Możemy być wdzięczni za to, co otrzymaliśmy, i jednocześnie odczuwać smutek, że nie możemy już przeżywać tego tak jak dawniej.

Jest jednak coś, co daje mi nadzieję. To, że choć ludzie nie zawsze mogą być przy nas, a życie nieustannie się zmienia, możemy oprzeć nasze poczucia bezpieczeństwa na Bogu. Nie po to, by zastąpić Nim tych, których kochaliśmy, ani by udawać, że ich brak nie ma znaczenia. Raczej po to, by odkrywać, że nie koniecznie musimy opierać całego swojego poczucia bezpieczeństwa na tym, co z natury jest kruche i przemijające.

Psalmista pisze:

Choćby mnie opuścili ojciec mój i matka, to jednak Pan mnie przygarnie!

Psalm 27,10

Jest w tych słowach coś niezwykle czułego. Bóg nie zaprzecza temu, że możemy doświadczyć opuszczenia, samotności czy straty - ale przypomina, że nawet wtedy nie jesteśmy pozbawieni Jego obecności.

Może więc tęsknota nie musi być jedynie powrotem do tego, co minęło. Może czasem staje się także zaproszeniem, by przyjrzeć się temu, czego tak naprawdę szukamy. Bliskości? Akceptacji? Spokoju? Pewności, że jesteśmy kochani, nawet kiedy nie wszystko układa się po naszej myśli?

Nie zatrzymamy czasu. Nie ocalimy każdej relacji i nie zachowamy wszystkich chwil. Możemy jednak pielęgnować pamięć, dziękować za ludzi, którzy pozostawili w nas dobro, i uczyć się dostrzegać tych, którzy są obok nas dzisiaj. A kiedy szczególnie mocno odczuwamy brak tego, co było, możemy przyjść z tą tęsknotą do Boga. Bez udawania, że wszystko jest dobrze. Bez konieczności natychmiastowego znajdowania odpowiedzi.

Nie chodzi przecież o to, żeby przestać tęsknić za tym, czego już nie ma. Chodzi o to, żeby ta tęsknota nie odebrała nam zdolności do życia, kochania i przyjmowania dobra, które wciąż jest nam dane.

Nie wszystko zostaje z nami na zawsze. Ale to, co było prawdziwą miłością, może pozostawić w nas dobro, które poniesiemy dalej.

O autorze

Miłośniczka słowa pisanego, z wykształcenia teolog.
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa. 
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć. 
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania. 
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej