Nie każdy musi strzelać gole: o różnych rolach w drużynie.

Nie każdy musi strzelać gole: o różnych rolach w drużynie.

W sporcie najwięcej uwagi przyciągają ci, którzy strzelają gole. To ich nazwiska padają najczęściej, to ich momenty oglądamy w powtórkach. Łatwo wtedy zapomnieć, że za każdym takim strzałem stoi coś więcej, niż tylko jeden zawodnik.

Na lodzie pracuje cała drużyna. A poza nim? Jeszcze więcej osób: trenerzy, którzy widzą szerzej, psycholog, który pomaga poukładać głowę, fizjoterapeuta, który przywraca ciało do sprawności.

Czy wiesz, że oni również zdobywają medale? Nie stoją w świetle reflektorów, nie znamy ich nazwisk – a jednak są częścią każdego zwycięstwa.

Z życiem jest bardzo podobnie.

Lubimy myśleć o sukcesie jako o czymś osobistym. O czymś, co wypracowaliśmy sami – swoją determinacją, decyzjami, pracą. I oczywiście - to wszystko ma ogromne znaczenie!

Ale czy mamy w sobie dość pokory, żeby zobaczyć coś więcej?

Czy potrafimy przyznać, że za naszymi osiągnięciami stoją też inni ludzie? Że ktoś był obok, wspierał, znosił nasze zmęczenie, brał na siebie rzeczy, których my w tym czasie nie mogliśmy unieść?

Wiele lat temu mój mąż pracował w firmie, która w naprawdę wyjątkowy sposób świętowała awanse swoich pracowników. Były duże wydarzenia, scena, oklaski - wszystko dopracowane, podniosła atmosfera.

Ale to, co zrobiło na mnie największe wrażenie, to wyrazy uznania nie tylko dla „frontmanów”: na scenę nie wchodzili sami pracownicy. Wchodzili razem ze swoimi współmałżonkami.

To było jedyne miejsce w życiu, w którym zobaczyłam tak wyraźne uznanie dla tego, że za czyimś sukcesem stoi ktoś jeszcze. Ktoś, kto w tym czasie „zabezpiecza tyły”, troszczy się o dom, o dzieci, o codzienność. Ktoś, kto może nie stoi na scenie na co dzień, ale bez niego ta scena często w ogóle by się nie wydarzyła.

To naprawdę zmienia perspektywę - nagle okazuje się, że sukces nie jest tylko indywidualnym osiągnięciem. Jest owocem relacji, wsparcia i współpracy. Jest czymś, co rodzi się w przestrzeni między ludźmi. I może właśnie dlatego tak ważne jest, żeby umieć to zobaczyć.

Nie każdy musi strzelać gole, ale każdy ma swoją rolę, bez której drużyna nie działa. I kiedy zaczynamy to rozumieć, w sercu pojawia się coś bardzo cennego: wdzięczność.

Wdzięczność za tych, którzy byli obok. Za tych, którzy wspierali, kiedy było trudno. Za tych, którzy może nigdy nie stanęli na scenie… ale byli częścią całej drogi.

A to zmienia sposób, w jaki patrzymy na swoje życie.

Bo wtedy już wiesz, że nie wygrywasz sam.

O autorze

Miłośniczka słowa pisanego, z wykształcenia teolog.
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa. 
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć. 
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania. 
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej