W Nowym Roku… bądź dla siebie wyrozumiały!
Nowy
Rok wielu z nas zaczyna od planów, list, postanowień. Od myśli, że
„teraz wreszcie się ogarnę”, „teraz zrobię to lepiej”,
„teraz będę silniejsza”, „teraz wyznaczę sobie lepsze cele”.
Ja w tym roku chcę zaplanować coś zupełnie innego:
wyrozumiałość wobec siebie.
Chcę nauczyć się być dla siebie dobrą. Tak naprawdę dobrą. Nie tylko wtedy, gdy wszystko wychodzi, ale także wtedy, gdy brakuje sił, gdy coś nie domyka się tak, jak bym chciała, gdy moje możliwości kończą się szybciej, niż bym sobie życzyła.
Chcę wreszcie zatrzymać się i docenić cały trud, który wkładam w funkcjonowanie mojej rodziny – rok po roku, miesiąc po miesiącu, tydzień po tygodniu, codziennie. Ten wysiłek, który często pozostaje niewidzialny. Ten, który nie mieści się w statystykach ani osiągnięciach, a jednak niesie na sobie cały ciężar codzienności moich bliskich.
W swoich wcześniejszych tekstach pisałam o tym, jak ważne jest zrozumienie – również siebie: swoich możliwości, ale i swoich ograniczeń. Bo one nie są porażką. Są prawdą o mnie. Prawdą, która nie wymaga potępienia, lecz akceptacji.
Wiesz, dlaczego? Ponieważ jakość naszego życia nie zależy od tego, jakie mamy ograniczenia. Jakość naszego życia zależy od tego, co robimy POMIMO naszych ograniczeń. A zwykle robimy naprawdę wiele.
Tymczasem my, kobiety, mamy ogromny problem z miłością do samych siebie: ze zrozumieniem swoich potrzeb, z wyrozumiałością wobec naszych ograniczeń, z docenieniem swojego trudu. Zbyt łatwo stajemy po stronie wymagań, a zbyt rzadko po stronie serca.
Zawsze niewystarczające. Zawsze mniej ważne. Zawsze na końcu. Albo wcale.
A przecież Jezus mówi bardzo jasno: „Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego” (Mk 12,31).
Jak siebie samą. Nie zamiast siebie! I tym bardziej nie pomijając siebie...
Jeśli nie potrafię okazać sobie zrozumienia, jeśli nie uznaję własnego trudu i własnych granic, to jak mam budować zdrową, dojrzałą miłość wobec innych?
Bóg nie oczekuje od nas nieustannego poświęcania się ponad siły: „Miłosierdzia chcę, nie ofiary” (Mt 9,13). Także wobec siebie!
Nie chcę zaczynać Nowego Roku od poprawiania siebie. Chcę zacząć od uznania tego, kim już jestem. Od zobaczenia dobra, które często umyka w codziennym zmęczeniu. I z takim spojrzeniem chcę wejść w kolejny rok!
Nie surowsza dla siebie. Nie bardziej wymagająca. Ale bardziej czuła. Bardziej świadoma. Bardziej wyrozumiała.
Bo właśnie to głębokie zrozumienie własnej wartości może stać się fundamentem prawdziwej zmiany. Wartości, która nie zależy od wydajności, opinii innych ani od tego, ile jeszcze udźwigniemy. Tej, którą mamy od początku – bo jesteśmy chciane, nazwane i ukochane przez Boga.
Szacunek do samej siebie nie jest egoizmem, lecz uznaniem godności, którą włożył w nas Bóg. „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz” (Rdz 1,27). A jeśli noszę w sobie Jego obraz, to nie mogę traktować siebie jak kogoś, kogo potrzeby można nieustannie odkładać na później.
Dlatego w Nowym Roku chcę uczyć się żyć z większym szacunkiem do siebie. Z większą czułością wobec własnej historii. Z odwagą, by uznać swoją godność nie jako nagrodę, ale jako dar. Bo kiedy zaczynam widzieć siebie oczami Boga, zmiana nie jest już walką ze sobą. Staje się drogą ku pełni, która ma swoje źródło nie we mnie, lecz w Nim.
O autorze
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa.
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć.
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania.
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej