Najważniejsze rzeczy.. nie dzieją się w pojedynkę!

Najważniejsze rzeczy.. nie dzieją się w pojedynkę!

Kilka lat temu zaczęłam bywać z moimi synami na meczach hokeja. Nigdy wcześniej nie oglądałam żadnych wydarzeń sportowych – zupełnie mnie nie interesowały. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności jakieś dwadzieścia minut jazdy samochodem od naszego domu, tuż za granicą naszego południowego sąsiada, znajduje się arena zespołu z naprawdę imponującymi osiągnięciami. A to oznacza jedno – widowisko na najwyższym poziomie.

Na początku jeździłam tam po prostu jako mama, zupełnie niezorientowana w tym, co dzieje się na lodzie, która towarzyszy dzieciom w tym, co je pasjonuje. Chciałam wiedzieć i rozumieć, co ich cieszy, i spędzać z nimi dobry czas. Z każdym kolejnym meczem zaczęłam jednak obserwować coraz uważniej. Najpierw z ciekawości, potem z autentycznym zainteresowaniem.

Dziś jestem już pełnoprawną fanką – z szalikiem, aplikacją z wynikami w telefonie i coraz większym podziwem dla tego, co dzieje się na tafli lodowiska. Bo im dłużej patrzę na grę drużyny, tym bardziej widzę, że to nie jest tylko sport. To także piękna i bardzo czytelna lekcja życia.

Patrząc na zawodników, widzę zaufanie, współpracę i gotowość, by grać dla wspólnego celu. Widzę ludzi, którzy wiedzą, że nikt nie wygrywa meczu sam. Każdy gol jest efektem wielu podań, każda dobra akcja – współpracy kilku osób. I coraz częściej myślę sobie, jak bardzo potrzebujemy takich postaw w naszej codzienności.

W najbliższych tygodniach właśnie o tym będziemy rozmawiać. Wiesz dlaczego? Ponieważ świat bardzo się zmienia i w wielu sprawach zupełnie nie przypomina tych społeczności, o których czytamy na kartach Pisma Świętego. A jednak, choć może to brzmieć zaskakująco, niektóre z tych prostych i naturalnych zasad wciąż można zobaczyć… właśnie w sporcie. W drużynie wyraźnie widać to, o czym pisał Apostoł Paweł:

Tak jak ciało jest jedno, a ma wiele członków, a wszystkie członki ciała, choć jest ich wiele, stanowią jedno ciało…

1 Kor 12,12

Na lodzie każdy ma swoją rolę. Jeden strzela gole, drugi broni, trzeci osłania, ktoś inny podaje krążek w odpowiednim momencie. Każdy jest potrzebny, choć nie każdy stoi w centrum uwagi.

W drużynie widać też coś jeszcze – wzajemne wsparcie. Kiedy jeden zawodnik upada, inni natychmiast próbują przejąć krążek i utrzymać grę. I nawet kiedy komuś nie wychodzi, ktoś upadnie, pozostali gracze nadal mu ufają – nikt nie krzyczy, nie robi awantur – upadek jest traktowany jako naturalny element gry.

Cóż, nie ma drużyny bez zaufania!

A przecież właśnie tak miały wyglądać relacje między ludźmi:

Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełnicie prawo Chrystusowe.

Ga 6,2

Patrząc na te sportowe obrazy, coraz częściej myślę, że są one piękną przypowieścią o tym, jak mogłoby wyglądać nasze życie – w rodzinach, przyjaźniach, wspólnotach, szkołach.

Bo w sporcie, tak jak w życiu, najważniejsze rzeczy rzadko dzieją się w pojedynkę. I właśnie o tych lekcjach z lodowiska chciałabym z Tobą porozmawiać w tej serii.

O autorze

Miłośniczka słowa pisanego, z wykształcenia teolog.
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa. 
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć. 
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania. 
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej