Twoja zmiana na lodzie – o odpowiedzialności za swoją część gry.

Twoja zmiana na lodzie – o odpowiedzialności za swoją część gry.

W hokeju każdy zawodnik odpowiada za swoją zmianę na lodzie. Nie za cały mecz, nie za wszystkich graczy i nie za każdą decyzję trenera. Ma wejść na lód, zrobić to, co do niego należy i dać z siebie wszystko w czasie, który został mu powierzony.

Myślę, że właśnie tego bardzo potrzebujemy nauczyć się także w życiu.

Wielu ludzi żyje dziś tak, jakby musieli kontrolować wszystko. Cudze emocje, zachowanie współmałżonka, decyzje dzieci, tempo zmian, przyszłość, efekty rozmów i relacji. Gdy coś zaczyna się rozpadać, próbujemy jeszcze mocniej wszystko utrzymać własnymi rękami. Czujemy się odpowiedzialni za atmosferę w domu, za reakcje innych ludzi, a czasem nawet za ich sumienie.

Tylko, że... żaden z nas nie jest Bogiem!

To trudna, ale jednocześnie bardzo uwalniająca prawda. Nie jesteśmy wszechmocni. Nie mamy wpływu na całe życie i wszystkich ludzi wokół nas. Możemy kochać, rozmawiać, modlić się, walczyć o relacje i próbować ratować to, co ważne, ale ostatecznie każdy człowiek sam odpowiada przed Bogiem za własne decyzje.

To oznacza również, że nie musisz nieść odpowiedzialności za wszystko.

Bóg nie oczekuje od Ciebie, że będziesz zbawcą świata. On oczekuje wierności w tym, co zostało Ci powierzone. Masz zrobić swoją część najlepiej, jak potrafisz. Masz być uczciwy, obecny, wierny, gotowy do przebaczenia i gotowy do stawiania granic tam, gdzie są potrzebne. Ale są też rzeczy, których nie możesz zrobić za innych ludzi.

Nie możesz zmienić czyjegoś serca, podjąć za kogoś decyzji i nie możesz kontrolować wszystkiego - Biblia pokazuje tę granicę bardzo wyraźnie. W Liście do Galatów czytamy:

Jeden drugiego brzemiona noście.

Ga 6,2

Kilka wersetów później pojawia się jednak inne zdanie:

Każdy bowiem poniesie własny ciężar.

Ga 6,5

To nie jest sprzeczność. Bóg zachęca nas, abyśmy wspierali się nawzajem, pomagali sobie i byli blisko siebie w trudnych chwilach. Jednocześnie przypomina, że każdy człowiek odpowiada za własne wybory. Możemy kogoś kochać, wspierać i modlić się za niego, ale nie jesteśmy w stanie przeżyć życia za drugiego człowieka.

I właśnie dlatego Jezus zaprasza nas, aby oddać Mu ciężar, którego sami nie jesteśmy w stanie dźwigać:

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie.”(Mt 11,28)

Czasami największym aktem wiary nie jest jeszcze mocniejsze zaciskanie dłoni na wszystkim wokół siebie. Czasami prawdziwa wiara zaczyna się wtedy, gdy człowiek potrafi powiedzieć: „Boże, zrobiłem to, co należało do mnie. Resztę powierzam Tobie”.

To nie jest bierność - to zaufanie!

Bo odpowiedzialność chrześcijanina nie polega na kontrolowaniu „całego meczu”. Polega na wiernym rozegraniu swojej zmiany na lodzie — z miłością, pokorą i zaufaniem do Boga.

Nie uratujesz wszystkich ludzi.Nie naprawisz całego świata.Nie uniesiesz wszystkiego sam.

Ale możesz każdego dnia wiernie zrobić swoją część. I właśnie to naprawdę ma znaczenie!

O autorze

Miłośniczka słowa pisanego, z wykształcenia teolog.
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa. 
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć. 
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania. 
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej