Być obok to za mało: zrozumieć przyjaźń naprawdę!
Ten artykuł jest dwudziesty w serii: „Zrozumieć naprawdę”, serię rozpoczyna tekst: „Czy ktoś naprawdę mnie rozumie?”
Przyjaźń często kojarzy się nam z czymś lekkim, naturalnym, niemal oczywistym. Z ludźmi, z którymi „dobrze się czujemy”. A jednak, gdyby zastanowić się głębiej, dochodzimy do wniosku, że prawdziwa przyjaźń nie rodzi się ani z przypadku, ani z samej sympatii. Rodzi się z zaangażowania. Gotowości, by dawać. I — co może najważniejsze — z przestrzeni, w której możemy poczuć się naprawdę zrozumiani.
Jako nastolatka wyjeżdżałam do Niemiec do pracy razem z moją kochaną przyjaciółką. Pracowałyśmy w restauracji ośrodka prowadzonego przez przyjaciela mojego Taty. Każdego ranka po śniadaniu zostawały dziesiątki stołów do umycia. Zazwyczaj przy takich czynnościach już po kilkunastu sekundach przechodzę w tryb automatyczny: ręce działają, a myśli odpływają bardzo daleko. Mój mózg nie znosi próżni — zawsze pracował „po swojemu” — więc co chwilę opowiadałam jej, co znów przyszło mi do głowy, jaki pomysł właśnie się pojawił, co znowu zaczęło we mnie żyć.
W pewnym momencie Zuzanka wyprostowała się, spojrzała na mnie i powiedziała: „Gdybym miała Cię opisać dwoma słowami, to byłoby to: Mam pomysł!”.
Od tamtej chwili minęło dobrze ponad dwadzieścia lat. I nie zdarzyło mi się, żeby ktoś opisał mnie „dwoma słowami” lepiej.
Dlaczego ta scena tak mocno we mnie została?
Bo to był moment bycia zrozumianą. Nie poprawioną. Nie ocenioną. Nie sprowadzoną do „za dużo mówisz” albo „nie możesz się skupić?”. Ktoś nie tylko mnie słuchał — ktoś mnie zrozumiał. Uchwycił coś istotnego i nazwał to z czułością.
W mojej definicji właśnie to jest miejsce, w którym rodzi się przyjaźń.
Wtedy, gdy druga osoba nie zadowala się samą obecnością, ale chce Cię naprawdę poznać. Gdy nie tylko słucha Twoich słów, lecz próbuje zrozumieć, skąd one płyną. Gdy decyduje się wejść w Twój świat, a nie tylko zerknąć na niego z bezpiecznej odległości — z uważnością przygląda się temu, co Cię porusza, co daje Ci energię, a co Cię wyczerpuje, nawet jeśli sama widzi i przeżywa rzeczywistość zupełnie inaczej.
Oczywiście to nie dzieje się bez wysiłku. Przyjaźń wymaga zaangażowania — decyzji, by być obecną, słuchać nie tylko wtedy, gdy to wygodne, i dawać swój czas, uwagę oraz cierpliwość.
Jednocześnie prawdziwa przyjaźń nie przetrwa bez wzajemności. Zrozumienie działa w dwie strony. Gdy czujemy się naprawdę przyjęci tacy, jacy jesteśmy, naturalnie rodzi się w nas gotowość, by być takim samym miejscem dla drugiego. Zdrowa przyjaźń to spotkanie dwóch osób, które chcą się nawzajem... widzieć.
Być zrozumianym w przyjaźni to móc być sobą bez napięcia. Bez ciągłego tłumaczenia się. Bez strachu, że coś w Tobie jest „za dużo” albo „nie takie”. To doświadczenie, że ktoś potrafi nazwać Twoje serce trafniej, niż Ty sam w danym momencie potrafisz.
I pewnie właśnie dlatego przyjaźń ma w sobie taką siłę. Bo w świecie pełnym powierzchownych kontaktów, zrozumienie jest czymś rzadkim. A tam, gdzie się pojawia, rodzi się więź, która ma szansę przetrwać próbę czasu.
Zrozumienie w przyjaźni zaczyna się od odkrycia, że nie wystarczy być obok drugiego człowieka. Potrzebna jest gotowość, by wejść w jego świat — i odwaga, by pozwolić mu wejść w Twój. Dopiero wtedy przyjaźń przestaje być tylko relacją, a staje się miejscem, w którym człowiek może oddychać swobodnie.
O autorze
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa.
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć.
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania.
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej