Wigilia — chwile, które warto zachować w pamięci!
Wigilia ma w sobie coś, co porusza najczulsze struny naszego serca. Chcemy, żeby wszystko było piękne: stół dopracowany, ozdoby idealnie ułożone, potrawy takie, jak pamiętamy z domu rodzinnego. Bardzo się staramy, bo pragniemy, by nasi bliscy poczuli, że są dla nas ważni. A jednak — im bliżej, im więcej szczegółów dopinanych „na ostatni guzik”, tym łatwiej przegapić to, co naprawdę stanowi istotę tego wieczoru.
Bo Wigilia nie jest egzaminem z perfekcji. To nie konkurs kulinarny, ani test dekoratorskich umiejętności. Wigilia jest przestrzenią miłości, w której najpiękniejsze rzeczy dzieją się między zadaniami: w spojrzeniu, które mówi więcej niż słowa, w dotyku, który koi, w rozmowie prowadzonej przy zgaszonym świetle, w śmiechu dzieci odbijającym się od ścian domu. To one — nie doskonałe potrawy — staną się kiedyś wspomnieniami, które nasi bliscy zabiorą ze sobą w dorosłe życie.
Czasem warto więc odpuścić to, co nie jest konieczne, by nie stracić tego, co naprawdę ważne. Bo nie musimy udowadniać nikomu, że potrafimy wszystko zrobić perfekcyjnie. Wystarczy, że będziemy obecni. Że usiądziemy obok siebie, tacy jacy jesteśmy i pozwolimy, by ten wieczór stał się wspólnotą, a nie projektem.
Wigilia to moment zatrzymania. Chwila, w której możemy świadomie kolekcjonować momenty dobra, wdzięczności, zwykłej bliskości. Możemy spojrzeć na siebie nawzajem nie przez pryzmat tego, co trzeba jeszcze zrobić, ale w świetle tego, kim jesteśmy dla siebie. A przede wszystkim: kim jesteśmy w oczach Boga.
Bo w centrum Wigilii nie stoimy my — stoi Chrystus, który przychodzi, by ocalić. To Jego obecność ma moc przemiany naszych rodzin i serc, nawet jeśli są pełne pęknięć i niedoskonałości. Gdy On jest pośród nas, wszystko wraca na swoje miejsce — bo tylko w Nim miłość ma swoje źródło, tylko w Nim możemy odnaleźć prawdziwy pokój.
Bo prawdziwe piękno Wigilii nie rodzi się z wysiłku osiągnięcia doskonałości. Ono rodzi się z obecności. Z prostego daru serca: „jestem tu dla Ciebie”. I może właśnie to będzie najcenniejsze wspomnienie, które kiedyś ktoś z naszych bliskich zabierze ze sobą — nie smak barszczu, nie idealnie wypolerowane sztućce, ale ciepło, które płynęło z tego, że byliśmy razem. W obecności żywego Boga, który przyszedł na świat, aby szukać i zbawić to, co zginęło...
O autorze
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa.
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć.
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania.
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej