Wielki Piątek: Za ludzkość, za mnie, za Ciebie

Wielki Piątek: Za ludzkość, za mnie, za Ciebie

Są takie momenty w życiu, kiedy wszystko na chwilę cichnie. Zatrzymujesz się i czujesz, że dotykasz czegoś, co jest większe niż zwykła codzienność, większe niż Twoje sprawy, większe nawet niż wszystko to, co jesteś w stanie zrozumieć.

Wielki Piątek jest właśnie takim momentem.

To nie jest tylko historia cierpienia, to nie jest tylko opowieść o człowieku, który został niesprawiedliwie skazany i zabity. Gdyby było inaczej, pewnie dawno przestałaby poruszać…

Tymczasem to jest historia, która dotyczy każdego z nas!

Jezus nie znalazł się na krzyżu przypadkiem i nie był tylko ofiarą ludzkiej niesprawiedliwości. On świadomie wszedł w to miejsce, świadomie przyjmując na siebie to, co miało być naszym udziałem: ból, odrzucenie, upokorzenie, ciężar grzechu...

To wszystko, co wydarzyło się na Golgocie, nie miało nic wspólnego ze sprawiedliwością - Jezus nie był winny. Nie zrobił nic, co zasługiwałoby na karę, odrzucenie czy cierpienie, które Go spotkało.

A jednak przyjął to na siebie. Nie dlatego, że musiał, ale dlatego, że my sami nie bylibyśmy w stanie tego unieść.

Czasem trudno nam to przyjąć, bo zwykle myślimy inaczej – chcemy wierzyć, że damy radę. Że jeśli się postaramy, jeśli coś naprawimy, jeśli zmienimy swoje zachowanie, to wszystko jakoś się wyrówna. Chcemy mieć poczucie, że mamy nad wszystkim kontrolę.

A jednak prędzej czy później dochodzimy do miejsca, w którym widzimy, że... to nie działa! Że są w nas rzeczy, których nie potrafimy sami naprawić. Są rany, które wracają. Są schematy, z których trudno wyjść. Jest ciężar, którego nie da się po prostu „ogarnięciem życia” zdjąć z siebie.

I właśnie w to miejsce wszedł Jezus - nie obok, nie z daleka… W sam jego środek. Wziął na siebie to, czego my nie byliśmy w stanie unieść, żebyśmy nie musieli już tego nieść sami.

Poza czysto fizycznym cierpieniem, na krzyżu wydarzyło się coś, czego nie widać na pierwszy rzut oka: na Jezusie spoczął cały ciężar grzechu świata i cały ciężar oddzielenia od Boga.

Za ludzkość. Za mnie. Za Ciebie.

To jest bardzo osobiste - bo oznacza, że nie musisz już udowadniać swojej wartości, nie musisz zasługiwać na miłość Boga, dźwigać rzeczy, które Cię przerastają.

On to wziął na siebie.

Kiedy patrzysz na krzyż, możesz zobaczyć nie tylko ból, ale też ogromną miłość. Miłość, która nie cofa się przed niczym. Miłość, która wybiera Ciebie, zanim Ty wybierzesz ją.

I właśnie dlatego Wielki Piątek nie jest tylko dniem smutku: jest dniem prawdy. O tym, kim my jesteśmy. I o tym, kim jest Bóg.

Bo w miejscu, w którym wszystko wygląda jak koniec, zaczyna się coś zupełnie nowego. I choć jeszcze tego nie widać, to właśnie tam zostaje otwarta droga, którą możesz iść dalej. 

O autorze

Miłośniczka słowa pisanego, z wykształcenia teolog.
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa. 
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć. 
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania. 
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej