Nie każdy mecz wygrywasz – ale zawsze możesz się czegoś nauczyć!

Nie każdy mecz wygrywasz – ale zawsze możesz się czegoś nauczyć!

Nie każdy mecz wygrywasz. Nie każda decyzja okazuje się dobra. Nie każda droga prowadzi tam, gdzie planowałeś. Bardzo często właśnie w tym miejscu pojawia się myśl: „zawaliłem”.

Zupełnie tak, jak na lodzie! Krążek odbija się nie tak, jak przewidywałeś, przeciwnik przejmuje inicjatywę, tracisz punkt. Jedna chwila, jeden ruch — i wynik wygląda inaczej, niż chciałeś.

Zatrzymujesz się wtedy na moment i zaczynasz oceniać siebie przez pryzmat tego jednego zagrania. Wracasz do sytuacji, analizujesz ją jeszcze raz, próbujesz zrozumieć, co poszło nie tak. Czasem pojawia się wstyd, czasem zniechęcenie, a czasem zwyczajna rezygnacja. Jakby jeden błąd miał moc przekreślić wszystko, co było wcześniej.

A co, jeśli to nie jest koniec, tylko moment nauki?

Czy masz prawo się uczyć? Odpowiedź wydaje się oczywista. Każdy z nas się uczy, każdy się rozwija i każdy kiedyś zaczynał. A jednak w praktyce często żyjemy tak, jakbyśmy tego prawa sobie nie dawali. Chcemy działać dobrze, skutecznie, bez potknięć. Chcemy podejmować właściwe decyzje i unikać błędów, jakby były czymś, czego należy się wystrzegać za wszelką cenę.

Tylko że jeśli naprawdę uznasz, że jesteś w procesie nauki, musisz przyjąć coś jeszcze. Masz prawo popełniać błędy.

I właśnie w tym miejscu pojawia się największe napięcie. Z jednej strony mówimy, że rozwój jest ważny, a z drugiej traktujemy błąd jak coś, czego trzeba się wstydzić albo co trzeba jak najszybciej ukryć. Jakby błąd był dowodem porażki, a nie częścią drogi, którą idziesz.

Tymczasem nie da się uczyć bez błędów. Nie da się rozwijać, cały czas robiąc wszystko dobrze. Nie da się odkrywać nowych rozwiązań, jeśli boisz się wyjść poza to, co znane i bezpieczne. Każdy, kto kiedykolwiek stanął na lodzie, wie, że nie ma meczu bez strat, bez nieudanych podań, bez momentów, które „nie wyszły”. Błąd nie jest przeciwieństwem rozwoju. Jest jego elementem.

A jednak wielu z nas nosi w sobie przekonanie, że błąd oznacza coś złego. Że świadczy o tym, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, przygotowani albo kompetentni. I to właśnie to przekonanie najbardziej nas zatrzymuje.

Kiedy zaczynasz się bać błędu, przestajesz próbować. Zostajesz przy tym, co znasz, nawet jeśli to nie działa tak, jak byś chciał. Wybierasz bezpieczeństwo zamiast rozwoju, bo boisz się, że kolejna próba może znowu zakończyć się niepowodzeniem.

A przecież rozwój zawsze zaczyna się tam, gdzie pojawia się odrobina ryzyka.

Dobry zawodnik nie jest tym, który nie popełnia błędów. Jest tym, który potrafi je zobaczyć, wyciągnąć wnioski i wrócić do gry z większą świadomością. Każde zagranie, które nie wyszło, niesie informację. Każda strata może czegoś nauczyć.

Może więc problemem nie są błędy. Może problemem jest to, jak o nich myślisz. Bo jeśli zaczniesz patrzeć na błąd nie jak na porażkę, ale jak na informację, nagle zmienia się perspektywa. Zamiast się zatrzymywać, zaczynasz się uczyć. Zamiast się wycofywać, zaczynasz szukać innych rozwiązań.

I wtedy nawet przegrany mecz przestaje być stratą.

Staje się lekcją.

O autorze

Miłośniczka słowa pisanego, z wykształcenia teolog.
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa. 
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć. 
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania. 
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej