Kiedy dzieci krzywdzą dzieci. Czy wiemy, jak reagować?

Kiedy dzieci krzywdzą dzieci. Czy wiemy, jak reagować?

SERIA: Świadome rodzicielstwo

Część I — Wychowanie dzieci: dokąd zmierzamy?

Artykuł 2: Kiedy dzieci krzywdzą dzieci. Czy wiemy, jak reagować?

Przemoc między dziećmi nie zawsze wygląda tak, jak sobie ją wyobrażamy. Czasem jest to uderzenie, popchnięcie czy groźba. Innym razem — chichoty i szepty, gdy dziecko podchodzi do tablicy albo pomyli się podczas odpowiedzi ustnej. Może to być również regularne wyśmiewanie, poniżające komentarze, wykluczanie z grupy albo wiadomości wysyłane w internecie. Bywa, że dorośli nie widzą niczego niepokojącego, bo przecież „dzieci tak mają”, „muszą nauczyć się radzić sobie w życiu”, a czasem nawet „same się pogodzą”.

Tylko co, jeśli się nie pogodzą? Co, jeśli problem nie zniknie, a dziecko będzie codziennie bało się pójść do szkoły? Co, jeśli dla jednego dziecka to niewinny żart, a dla drugiego codzienny lęk? Co, jeśli ktoś przez długi czas słyszy, że jest gorszy, śmieszny, niepotrzebny i nikt go nie lubi?

Nie każde nieporozumienie między dziećmi jest przemocą. Dzieci mogą się kłócić, obrażać na siebie, rywalizować i uczyć się rozwiązywania konfliktów. Czym innym jest jednak spór, w którym obie strony mogą wyrazić swoje zdanie, a czym innym sytuacja, w której ktoś regularnie krzywdzi drugą osobę, upokarza ją i podważa jej poczucie własnej wartości oraz poczucie bezpieczeństwa. Tego nigdy nie powinniśmy bagatelizować.

Dziś szczególnie trudny jest hejt w internecie. Słowa napisane na ekranie mogą wydawać się mniej dotkliwe niż te wypowiedziane prosto w twarz. Siedząc przed ekranem mamy o wiele więcej odwagi, niż mówiąc prosto w oczy, co też sprawia, że słowa bywają dużo mocniejsze, jeszcze bardziej brutalne. Tymczasem poniżający komentarz, ośmieszające zdjęcie czy wiadomość rozesłana do całej grupy mogą zranić równie mocno - a czasem jeszcze bardziej. Krzywdząca treść może szybko dotrzeć do wielu osób i pozostać dostępna długo po tym, gdy autor zdąży już o niej zapomnieć.

Jak reagujemy, gdy dowiadujemy się, że nasze dziecko jest krzywdzone? A jak wtedy, gdy to ono krzywdzi innych?Czy potrafimy wysłuchać, zanim ocenimy? Czy próbujemy zrozumieć sytuację, czy od razu szukamy winnego? I czy jesteśmy gotowi przyjąć do wiadomości, że nasze dziecko — choć kochane i w wielu sprawach wspaniałe — również może zachować się okrutnie?

To ostatnie pytanie bywa szczególnie trudne. Łatwiej uwierzyć, że krzywdzi ktoś inny, niż zobaczyć, że własne dziecko przekracza granice. Możemy je usprawiedliwiać, pomniejszać znaczenie jego zachowania albo uznać, że druga strona przesadza. W ten sposób jednak nie pomagamy mu zrozumieć skutków własnych czynów. Uczymy raczej, że wystarczy znaleźć dobre usprawiedliwienie, by nie ponosić odpowiedzialności.

Nie chodzi o to, by natychmiast przyklejać dziecku etykietę prześladowcy ani traktować każdą trudną sytuację jak dowód złego wychowania. Chodzi o to, by uczyć je dostrzegać drugiego człowieka, rozumieć granice, brać odpowiedzialność za swoje słowa i czyny oraz naprawiać wyrządzone krzywdy. Samo powiedzenie „nie wolno” nie zawsze wystarczy. Dziecko potrzebuje również zobaczyć, jak w praktyce wygląda szacunek, jak rozwiązuje się konflikty i jak reaguje się na czyjąś krzywdę.

A co, gdy to nasze dziecko przychodzi do nas i mówi, że ktoś je krzywdzi? Przede wszystkim potrzebuje zostać wysłuchane i potraktowane poważnie. Nie zawsze od razu zrozumiemy całą sytuację, ale nie powinniśmy jej pomniejszać ani oczekiwać, że dziecko samo sobie poradzi. Powiedzenie „nie zwracaj uwagi” czy „oddaj mu” może nie rozwiązać problemu, a czasem jeszcze bardziej pogłębić poczucie osamotnienia. Dziecko powinno wiedzieć, że nie musi mierzyć się z krzywdą samo i że może liczyć na naszą pomoc.

A tego nie nauczy się wyłącznie z naszych pouczeń. Uczy się, obserwując, jak traktujemy ludzi, z którymi się nie zgadzamy, jak mówimy o nieobecnych, jak odnosimy się do słabszych i czy potrafimy przeprosić, kiedy sami zawinimy.

Jako chrześcijanie mówimy dzieciom o miłości bliźniego. Ale czy pokazujemy im, co to znaczy w codziennym życiu? Miłość nie polega jedynie na byciu miłym dla tych, których lubimy. Obejmuje również szacunek wobec osoby, z której łatwo byłoby się wyśmiać, odwagę, by nie przyłączać się do grupy krzywdzącej innych, i gotowość, by stanąć po stronie kogoś odrzuconego. Czasem właśnie taka reakcja sprawia, że ktoś przestaje czuć się całkowicie sam. Dla osoby doświadczającej przemocy może mieć ogromne znaczenie, a niekiedy nawet ratować życie.

Nie możemy uchronić dzieci przed każdą krzywdą. Możemy jednak przygotowywać je do tego, by umiały rozpoznawać zło, nie uczestniczyły w nim i wiedziały, gdzie szukać pomocy. Możemy też uczyć je, że proszenie dorosłego o wsparcie nie jest donoszeniem ani oznaką słabości, lecz oznaką dojrzałości i troski o drugiego człowieka. 

Dlatego warto pytać nie tylko, czy nasze dzieci są bezpieczne, ale także, czy same potrafią być dla innych bezpiecznymi ludźmi. Czy wiedzą, jak reagować, gdy ktoś jest poniżany? Czy rozumieją, że milczenie i przyłączanie się do śmiechu również mogą wzmacniać krzywdę? I czy mają pewność, że kiedy przyjdą do nas z trudnym problemem, zostaną wysłuchane?

Wychowujemy dzieci nie tylko do tego, by potrafiły obronić siebie. Wychowujemy je również do tego, by nie krzywdziły innych i nie pozostawały obojętne, gdy krzywda spotyka kogoś obok.

A to wymaga czegoś więcej niż reagowania dopiero wtedy, gdy wydarzy się tragedia. Wymaga codziennej rozmowy, uważności i przykładu, który dajemy własnym życiem.

Wychowujmy świadomie - nie tylko ze względu na dziś, ale na całe życie.

O autorze

Miłośniczka słowa pisanego, z wykształcenia teolog.
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa. 
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć. 
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania. 
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej