A co, jeśli nie zobaczysz owoców swojej pracy?

A co, jeśli nie zobaczysz owoców swojej pracy?

SERIA: Jeszcze nie wszystko się wydarzyło!

Część III: Skoro już wiem, komu wierzę…

Artykuł 24/27: A co, jeśli nie zobaczysz owoców swojej pracy?

Zdarza się, że wkładamy w coś mnóstwo czasu, energii i serca, a mimo to nie widzimy rezultatów. Staramy się, planujemy, poprawiamy, próbujemy jeszcze raz… i nic. Albo przynajmniej nic takiego, co moglibyśmy uznać za sukces.

I wtedy pojawia się pytanie: czy to wszystko miało sens?

Uczę moje dzieci, żeby zawsze trzymały wysoki poziom. Żeby zachowywały klasę, były uczciwe i robiły to, co należy, niezależnie od tego, jak zachowują się inni. Nie dlatego, że świat zawsze doceni ich postawę. Nie dlatego, że dobre zachowanie gwarantuje dobre zakończenie. Ale dlatego, że chcę, by potrafiły spojrzeć na siebie i wiedzieć, że zrobiły wszystko, co do nich należało, i zrobiły to tak, jak trzeba.

Nie zawsze mamy wpływ na to, co wydarzy się później. Czasami nasze wysiłki rozbijają się o cudze decyzje, czyjąś nieuczciwość, zwykły brak zrozumienia, brak zaangażowania albo zwyczajny splot niesprzyjających okoliczności. Możemy zrobić wszystko właściwie, a mimo to... nie zobaczyć oczekiwanych rezultatów!

Czy to znaczy, że nasza praca poszła na marne? Że nie warto było się starać?

Nie sądzę!

Czasem owocem naszej pracy jest właśnie to, że zachowaliśmy wierność temu, co uznajemy za słuszne. Że nie pozwoliliśmy, by cudze zachowanie odebrało nam własne wartości. Że nawet jeśli nie zmieniliśmy całej sytuacji, nie dołożyliśmy do niej własnego zła.

Nie zawsze mamy wyłączny wpływ na owoce naszej pracy, ale zawsze jesteśmy odpowiedzialni za to, co sami wnosimy w daną sytuację. I nie chodzi o to, by za wszelką cenę udowadniać sobie, że postąpiliśmy dobrze. Chodzi o uczciwość wobec siebie, gotowość do poprawy i spokój wynikający ze świadomości, że nie musimy przejmować odpowiedzialności za cudze wybory.

Ale jest jeszcze coś, o czym warto pamiętać. Wytrwałość nie oznacza bezmyślnego powtarzania tych samych działań w nadziei, że w końcu coś się zmieni.

Brak rezultatów powinien przynajmniej skłonić nas do zatrzymania się i uważnego przyjrzenia temu, co robimy. Czy rzeczywiście potrzebujemy tylko więcej czasu? Czy obrana droga prowadzi nas do celu? Czy może problem tkwi w sposobie działania, który wymaga zmiany? A może tak bardzo skupiliśmy się na osiągnięciu konkretnego efektu, że przestaliśmy zauważać, iż okoliczności zupełnie się zmieniły?

Potrzebujemy uważności, analizy i odwagi, by uczciwie spojrzeć na własne działania. Czasem właściwą decyzją jest cierpliwie kontynuować pracę. Innym razem trzeba zmienić strategię, poprosić o pomoc, a nawet zrezygnować z czegoś, co przestało być właściwym kierunkiem.

To nie jest porażka - to część mądrego działania.

W Liście do Galatów czytamy: „A w czynieniu dobra nie ustawajmy, bo we właściwym czasie będziemy zbierać plony, o ile nie ustaniemy” (Ga 6,9).

Zwróć uwagę, że nie jest to obietnica natychmiastowych efektów ani gwarancja, że zawsze zobaczymy je własnymi oczami. To zachęta, by nie rezygnować z dobra tylko dlatego, że nie przynosi ono szybkich korzyści.

Zdarza się, że nasza praca przynosi plony, które zbierze ktoś inny. Nasze słowa mogą przynieść zmianę w czyimś życiu dopiero po latach. Nasza uczciwość może nie naprawić od razu trudnej relacji, ale pozostawić po sobie coś, co kiedyś stanie się początkiem pojednania. Nasza praca może przygotować drogę, którą pójdzie ktoś, kogo nawet nie znamy.

I właśnie dlatego warto przestać mierzyć sens swoich działań wyłącznie tym, co udało nam się zobaczyć. Nie wszystko zależy od nas. Nie każdy rezultat możemy zaplanować. Ale możemy wybierać, jak działamy, jak traktujemy innych i czy jesteśmy gotowi uczyć się po drodze.

Wiara nie polega na oczekiwaniu, że owoce pojawią się dokładnie wtedy, kiedy ich potrzebujemy, i w takiej postaci, jakiej się spodziewamy. Polega także na zaufaniu, że warto trwać przy tym, co dobre, nawet jeśli jeszcze zupełnie nie widzimy rezultatów i nie znamy dalszego ciągu tej historii.

Dlatego, kiedy nie widzimy owoców, warto nie tylko pytać, ile jeszcze musimy czekać, ale również: „Czy to nadal właściwa droga?”.

Bo przecież... jeszcze nie wszystko się wydarzyło!

O autorze

Miłośniczka słowa pisanego, z wykształcenia teolog.
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa. 
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć. 
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania. 
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej