Podaj dalej: dlaczego w życiu też potrzebujemy asyst?
Wielokrotnie zdarzało mi się w życiu znaleźć w sytuacji, w której – mając naprawdę dobre intencje – chciałam komuś coś podpowiedzieć. Pomóc popatrzeć szerzej, uchwycić moment, który może umyka, nazwać i wykorzystać. Czasem to było jedno zdanie, czasem sugestia, czasem tylko zwrócenie uwagi na coś, co – moim zdaniem – mogło pomóc „zapunktować”.
W życiu tak po prostu jest, że kiedy uważnie patrzysz i słuchasz, często widzisz więcej. Rozumiesz trochę głębiej, łączysz fakty, wyczuwasz kierunek. I wtedy pojawia się przestrzeń, która – jeśli zostanie zauważona i dobrze wykorzystana – naprawdę może zmienić wynik.
Ale z czasem zobaczyłam też coś jeszcze: takie „asysty” nie zawsze są dobrze przyjmowane.
Bardzo lubimy robić rzeczy po swojemu. Lubimy mieć poczucie kontroli, niezależności, decyzyjności. Gdzieś w środku pojawia się opór: przecież nikt nie będzie mi mówił, co mam robić! I nawet jeśli ktoś mówi z troski, z życzliwości – nie zawsze jesteśmy gotowi to przyjąć.
Cóż, szkoda.
W sporcie to działa zupełnie inaczej. Najlepsi zawodnicy NIGDY nie grają sami. Nie próbują za każdym razem zdobywać punktu w pojedynkę. Wiedzą, że najlepsze akcje zaczynają się od podania.
Asysta nie odbiera chwały. Ona ją umożliwia.
Ktoś zobaczył moment, podał we właściwej chwili. Ten ktoś stworzył przestrzeń, w której możesz zrobić krok dalej. I właśnie dlatego drużyna wygrywa więcej, niż pojedynczy zawodnik.
Z życiem jest bardzo podobnie!
Każdy z nas spotyka na swojej drodze ludzi, którzy widzą coś, czego my jeszcze nie widzimy. Którzy mają doświadczenie, perspektywę, mądrość, specjalizują się w jakimś temacie, albo po prostu dobre serce i chcą nam pomóc.
Pytanie brzmi: czy umiemy ich słuchać?
Słuchanie nie oznacza utraty siebie. Nie oznacza też ślepego podążania za czyjąś opinią. Oznacza raczej otwartość – gotowość, żeby przyjąć coś z zewnątrz i sprawdzić, czy to może mnie poprowadzić dalej?
Z czasem coraz bardziej widzę, że najwięcej tracimy nie wtedy, gdy popełniamy błędy, ale wtedy, gdy zamykamy się na ludzi, którzy mogliby nam pomóc tych błędów uniknąć. Szczególnie jeśli są to osoby, które naprawdę dobrze nam życzą.
Bóg bardzo często działa właśnie przez ludzi. Przez ich słowa, doświadczenia, podpowiedzi, a czasem nawet przez jedno zdanie wypowiedziane w odpowiednim momencie. I choć ostateczna decyzja zawsze należy do nas, to nie wszystko musimy wymyślać sami.
Właśnie dlatego życie tak bardzo przypomina grę zespołową: bo najpiękniejsze rzeczy rzadko dzieją się w pojedynkę.
Dzieją się wtedy, gdy ktoś poda… a Ty zdecydujesz się przyjąć.
O autorze
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa.
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć.
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania.
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej