Głos w Twojej głowie — kto nauczył Cię mówić do siebie w ten sposób?
SERIA: Jeszcze nie wszystko się wydarzyło!
Część II: Może uwierzyłem w coś, co nie jest prawdą?
Artykuł 7/27: Głos w Twojej głowie — kto nauczył Cię mówić do siebie w ten sposób?
Czy zdarzyło Ci się kiedyś powiedzieć do siebie coś, czego nigdy nie powiedziałbyś drugiej osobie?
Jakiś czas temu usłyszałam zdanie, które nie daje mi spokoju do dziś: rozmawiasz ze sobą częściej niż z kimkolwiek innym na całym świecie.
Im dłużej o tym myślę, tym bardziej widzę, jak bardzo jest prawdziwe - przez cały dzień towarzyszy nam wewnętrzny dialog. Komentujemy własne decyzje. Oceniamy swoje zachowanie. Wracamy myślami do popełnionych błędów. Przewidujemy przyszłość. Analizujemy rozmowy, które już się wydarzyły, i te, które dopiero mogą się wydarzyć. Motywujemy samych siebie (nie zawsze w sposób kulturalny); popędzamy, rugamy, wyzywamy..
Problem polega na tym, że raczej nie zdarza nam się pytać samych siebie skąd właściwie bierze się ten głos w naszej głowie? A przecież nie pojawił się znikąd!
Jeśli przez lata słyszałeś, że jesteś zbyt wrażliwy, prawdopodobnie po pewnym czasie sam zacząłeś tak o sobie myśleć. Jeśli wielokrotnie dawano Ci do zrozumienia, że nigdy nie jesteś wystarczająco dobry, ten komunikat mógł zadomowić się w Twoim wnętrzu na długie lata.
Co ciekawe, często jest tak, że ludzie, którzy wypowiedzieli te słowa o Tobie, często dawno już zniknęli z naszego życia. A ich głos został.
I doprawdy nie wiem: po co nam to?
Czasami mam wrażenie, że nosimy w sobie całe archiwum cudzych opinii. Słów nauczycieli, rodziców, rówieśników, przełożonych czy przypadkowych osób, które pojawiły się na naszej drodze. Większości z nich prawdopodobnie nawet już nie pamiętamy. Nie potrafilibyśmy opisać wyglądu ich twarzy, pamiętamy za to zdania, które po sobie zostawili.
Myślę, że właśnie tutaj zaczyna się problem... Po pewnym czasie przestajemy słyszeć je jako cudze słowa. Zaczynamy słyszeć je jako własne myśli:
„Nie nadaję się do tego.”
„Nigdy sobie nie poradzę.”
„Zawsze wszystko psuję.”
„Jestem zbyt słaby.”
„Jestem niewystarczający.”
Powtarzamy je tak długo, aż zaczynają brzmieć jak prawda. A przecież częstotliwość nie czyni czegoś prawdziwym! To, że jakaś myśl wraca od lat, nie oznacza jeszcze, że mówi prawdę.
Myślę, że właśnie dlatego tak porusza mnie historia młodego Samuela.
Pewnej nocy usłyszał głos, który go wołał. Był przekonany, że to kapłan Heli. Pobiegł więc do niego, gotowy odpowiedzieć na wezwanie. Sytuacja powtórzyła się kilka razy, zanim zrozumiał, że mówi do niego sam Bóg.
Za każdym razem, gdy czytam ten fragment, zastanawiam się, ilu z nas przeżywa coś podobnego?
Nie dlatego, że słyszymy Boga i nie wiemy, że to On. Raczej dlatego, że przez lata nauczyliśmy się doskonale rozpoznawać głos krytyki, lęku i potępienia, a znacznie trudniej przychodzi nam rozpoznanie głosu Boga.
Głos lęku rozponamy natychmiast. Głos wstydu również. Głos oskarżenia? Ten to często potrafimy nawet przewidzieć!
Ale głos łaski?
Głos miłości?
Głos Ojca?
Tutaj często zaczynamy się gubić. Być może dlatego tak wielu ludzi wierzy każdej myśli, która pojawia się w ich głowie. Tymczasem nie każdy głos zasługuje na wiarę. Nie każda myśl jest prawdą i nie każde przekonanie jest naprawdę Twoje. Nie każdy komunikat, który nosisz w sobie od lat, pochodzi od Boga!
To porusza mnie chyba najbardziej.
Bo jeśli część historii, które opowiadamy sobie każdego dnia, została napisana przez zranienie, strach albo cudze słowa, to być może warto zatrzymać się na chwilę i zapytać:
Kto właściwie nauczył mnie mówić do siebie w ten sposób?
A potem zrobić krok dalej. Bo... Czy naprawdę chcę spędzić resztę życia, wierząc w każde zdanie, które słyszę we własnej głowie?
Może to jeszcze nie jest koniec tej historii.
Może nie wszystko się jeszcze wydarzyło...
O autorze
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa.
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć.
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania.
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej