Komu właściwie zaufałeś?
SERIA: Jeszcze nie wszystko się wydarzyło!
Część II: Może uwierzyłem w coś, co nie jest prawdą?
Artykuł 11/27: Komu właściwie zaufałeś?
W ostatnich miesiącach bardzo mocno uczę się oddawać Bogu całe swoje życie. Nie tylko to, co trudne, ale również plany, marzenia i wszystkie sprawy, które wydają mi się dobrze poukładane.
Bardzo lubię planować. Rozpisywać dzień tak, aby wykorzystać go jak najlepiej. Dopięty grafik daje mi poczucie porządku, a dobrze zorganizowany dzień zwyczajnie sprawia mi radość.
Jednocześnie… uczę się żyć pomimo planu. Przyjmować każdy dzień takim, jaki jest. Nie złościć się, gdy coś się rozsypie. Nie pytać Boga: „Dlaczego?”. Coraz częściej po prostu przyjmuję to z Jego ręki, ufając, że On widzi więcej niż ja. Nawet jeśli dzisiaj czegoś nie rozumiem, wiem już z doświadczenia, że za jakiś czas bardzo często oglądam tę samą historię z zupełnie innej perspektywy - i po raz kolejny dziękuję Mu za Jego prowadzenie.
Jedno z takich wydarzeń miało miejsce tej wiosny, w pewien bardzo deszczowy, niedzielny poranek…
Miałam właśnie wyjechać do kościoła, kiedy na podjeździe zatrzymał mnie dziwny dźwięk dochodzący z okolic przedniego koła samochodu. Okazało się, że pękła sprężyna zawieszenia.
Pod samym domem.
Ktoś mógłby powiedzieć: pech! Ja zobaczyłam w tym coś zupełnie innego...
Zaledwie tydzień wcześniej miałam zaplanowane dwa dalekie wyjazdy. Kilka tysięcy kilometrów, samochód w pełni obciążony. Ostatecznie żaden z nich nie doszedł do skutku. Dzień wcześniej późnym wieczorem miałam odebrać zboże od rolnika. Zapomniałam. Tego samego poranka planowałam jechać po nowe ptactwo. Hodowczyni nagle się rozchorowała. Zostałam w domu.
Kiedy znalazłam kawałek sprężyny pod samochodem, uświadomiłam sobie, w jak wielkich kłopotach mogłabym się znaleźć, gdyby ta sprężyna pękła kilkaset kilometrów od domu. Za granicą. W nocy. Na pustej, wiejskiej drodze. Albo z samochodem pełnym ludzi.
Tymczasem pękła pod samym moim domem. Niecałe dwa kilometry od warsztatu samochodowego.
Czy był to przypadek? Nie potrafię w to uwierzyć.
Doświadczyłam cudownej Bożej ochrony – i doświadczam jej nieustająco. Chcę to widzieć, zauważać, doceniać.
Im dłużej idę z Bogiem, tym częściej odkrywam, że największe cuda nie zawsze są spektakularne. Czasami wyglądają jak odwołany wyjazd. Zapomniane zakupy. Zepsuty samochód. Przesunięte plany. Dopiero po czasie zaczynam rozumieć, że nie wszystko, co wydawało mi się przeszkodą, było nią naprawdę.
I chyba właśnie dlatego coraz częściej zastanawiam się: komu właściwie zaufałam? Komu uwierzyłam?
Możemy uwierzyć własnym obawom. Możemy uwierzyć temu, co podpowiada nam zmęczenie. Możemy zaufać opiniom innych ludzi, własnym doświadczeniom albo temu, co wydaje się najbardziej logiczne. Możemy też uznać, że wszystkim rządzi przypadek.
Możemy też zaufać Bogu. Po prostu! Nie dlatego, że zawsze wszystko rozumiemy, ale dlatego, że z czasem coraz lepiej poznajemy Tego, któremu zaufaliśmy.
To wcale nie oznacza, że od razu wszystko stanie się dla nas zrozumiałe - moim życiu wciąż jest wiele sytuacji, których nie potrafię wyjaśnić! Nadal zdarzają się dni, kiedy pytania łatwiej znaleźć niż odpowiedzi. Różnica polega jednak na tym, że przestałam oczekiwać, że wszystko zrozumiem od razu.
Coraz częściej najpierw wybieram zaufanie. Zrozumienie? Przychodzi później...
Ostatecznie wiara nie zaczyna się od odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego?”. Znacznie ważniejsze jest inne pytanie:
Komu właściwie zaufałeś?
O autorze
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa.
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć.
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania.
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej