Babcia: nie siedzi już w fotelu!
Przez lata obraz babci był dość jednoznaczny.
Ciepły sweter, fotel, w dłoniach szydełko lub druty, kuchnia pachnąca rosołem, dom zawsze otwarty, wnuki „odchowywane” niemal mimochodem – pomiędzy obiadem a popołudniową herbatą. Babcia była zawsze. Dostępna. Stała.
Powiedzieć, że ten obraz coraz mniej pasuje do rzeczywistości, to jak nic nie powiedzieć!
Współczesne babcie: pracują zawodowo, podróżują, uczą się nowych rzeczy, rozwijają pasje, na które wcześniej nie było przestrzeni. Czasem dopiero teraz – po wychowaniu dzieci – pozwalają sobie… być sobą. Żyć o cieszyć się własnym życiem. I nie ma w tym nic złego!
Jednak…. coś po drodze tracimy.
Tracimy naturalną obecność. Bliskość między pokoleniami. Wzajemne zrozumienie. Oddalamh sie od siebie. Tracimy taką „międzywierszową” codzienność, która nie wymagała planowania ani kalendarza. Tracimy relację, która budowała się sama – przez zwyczajne bycie razem, przez ciszę, przez obserwowanie świata u boku starszego pokolenia.
Dzieci coraz rzadziej nasiąkają mądrością życia starszych pokoleń. Nie słyszą historii opowiadanych mimochodem. Nie uczą się cierpliwości, dystansu, pokory wobec czasu – bo do tego potrzeba obecności, a nie tylko weekendowych wizyt.
To realna strata. I warto ją nazwać, zamiast udawać, że wszystko da się nadrobić prezentami albo zdjęciami wysyłanymi z podróży.
Ale jest też druga strona. Bardzo dobra strona.
Jest coś głęboko pięknego w tym, że kobiety – także babcie – nie znikają w roli. Że po latach dawania siebie innym mogą wreszcie zapytać:
„A czego ja chcę?”
Rozwój, praca, pasje, podróże – to nie jest egoizm. To często odzyskiwanie siebie.
To świadectwo dla młodszych pokoleń, że życie nie kończy się na jednym etapie, a kobiecość nie ma daty ważności.
Babcia, która żyje pełnią, inspiruje. Pokazuje wnukom, że marzenia nie są zarezerwowane dla młodych. Że warto się uczyć, próbować, zmieniać kierunek – nawet później, niż „wypada”.
Pytanie rodzi się jedno… jak być najlepszą na świecie Babcią dzisiaj?
Klucz nie leży w ilości czasu, ale w intencjonalności. Być może nie da się już wrócić do modelu babci „na pełen etat”.
I być może nie trzeba.
Ale nie warto rezygnować z inwestowania w wnuki, że świadomego przekazywania im mądrości, doświadczenia, historii, wartości.
Z bycia dla nich kimś więcej niż tylko „miłą panią od prezentów”.
Dzieci nie potrzebują babci zmęczonej i sfrustrowanej, zniechęconej. Potrzebują babci obecnej sercem. Takiej, która gdy już jest – naprawdę jest. Słucha. Opowiada. Zadaje pytania. Modli się za nich. Jest ciekawa ich świata.
Czas spędzony intencjonalnie znaczy więcej niż całe dnie bycia obok siebie bez uważności.
Może więc dziś warto zadać sobie jedno pytanie:
„Co chcę przekazać moim wnukom?”
Bo praca, podróże i rozwój MOGĄ i POWINNY iść w parze z relacją, a mądrość babci – ta prawdziwa, życiowa – jest dziś potrzebna bardziej niż kiedykolwiek.
Nawet jeśli świat wygląda już zupełnie inaczej, niż kiedyś.
Wspólny czas to także przepiękna przestrzeń na treści, które zostają w sercu na całe życie. Czytanie razem historii Biblijnych, książek o życiu inspirujących ludzi, którzy poświęcili swoje życie, by pomóc innym – misjonarzach, wojownikach wiary, miłości, odwagi i wierności.
Dla dziecka to często pierwsze spotkanie z czymś większym niż ono samo. To chwile, w których rodzą się pytania, zachwyt, wrażliwość sumienia. Babcia, która czyta, opowiada i dzieli się tym, co dla niej ważne, przekazuje nie tylko treść – przekazuje korzenie, na których wnuki będą mogły budować swoje życie.
Kochana Babciu, która to czytasz: bądź!
Bądź obecna – na tyle, na ile możesz. Bądź sobą – prawdziwą, żywą, rozwijającą się. Bądź dla swoich wnuków znakiem, że życie jest drogą, na której w każdym wieku można kochać, uczyć się i wzrastać.
Nie musisz być idealna ani dyspozycyjna bez granic. Wystarczy, że będziesz uważna, otwarta i gotowa dzielić się tym, co w Tobie najcenniejsze: sercem, doświadczeniem, wiarą i nadzieją. Twoja obecność ma znaczenie – większe, niż myślisz.
Dziękuję, że jesteś! 💛
O autorze
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa.
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć.
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania.
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej