Błędy jako fundament do zbudowania czegoś lepszego...

Błędy jako fundament do zbudowania czegoś lepszego...

SERIA: Jeszcze nie wszystko się wydarzyło!

Część III: Skoro już wiem, komu wierzę…

Artykuł 23/27: Błędy jako fundament do zbudowania czegoś lepszego...

Zastanawiam się czasami, ile dobrych rzeczy nigdy nie powstało tylko dlatego, że ktoś popełnił błąd i zamiast wyciągnąć z niego lekcję, zatrzymał się na poczuciu winy, wstydzie albo żalu do samego siebie...

A przecież sam błąd jest tylko wydarzeniem. Dopiero to, co z nim zrobimy, może nadać mu dalszy sens.

Możemy oczywiście udawać, że nic się nie stało. Możemy próbować wymazać to, co było, albo wracać do tego w kółko i zastanawiać się, co by było, gdybyśmy wtedy postąpili inaczej. Tylko że żadna z tych rzeczy nie zmieni przeszłości.

Możemy natomiast zadać sobie inne pytanie: czego nauczyło mnie to, co się wydarzyło?

I tutaj znowu wraca do mnie historia Józefa.

Jego bracia sprzedali go do niewoli. Trudno znaleźć lepszy przykład sytuacji, w której człowiek ma prawo powiedzieć: „To już jest koniec. Zabrano mi życie, które znałem. Nie mam na to żadnego wpływu.”

A jednak Józef nie zatrzymał się w tym miejscu. W każdym kolejnym miejscu, do którego trafiał, robił najlepiej to, co miał do zrobienia. Uczył się, pracował, rozwijał swoje umiejętności, brał odpowiedzialność. Nie wiedział przecież, dokąd zaprowadzi go ta droga.

A potem, po wielu latach, stanął przed swoimi braćmi.

I wtedy powiedział coś, co zawsze bardzo mnie porusza:

„Wy wprawdzie knuliście zło przeciwko mnie, ale Bóg przemienił to w dobro” (Rdz 50,20).

Zauważmy, że Józef nie przemilczał zła.

Nie powiedział: „Właściwie nic się nie stało, przecież wszystko wyszło dobrze”. Nie. Nazwał rzeczy po imieniu: „knuliście zło przeciwko mnie”.

To było zło. Krzywda była krzywdą. Tego nie trzeba wybielać tylko dlatego, że później wydarzyło się coś dobrego.

Ale Józef nie pozwolił też, żeby to zło było ostatnim słowem jego historii.

I to jest najpiękniejsza lekcja, jakiej możemy się od niego nauczyć!

Nie wszystko, co wydarzyło się w naszym życiu, było dobre. Ale to nie znaczy, że z tego, co się wydarzyło, nie może powstać coś dobrego.

Czasami naszym błędem jest coś, co sami zrobiliśmy. Czasami błędem jest decyzja, której dzisiaj żałujemy. A czasami „błędem” jest coś, co ktoś zrobił nam i na co zupełnie nie mieliśmy wpływu.

W każdym z tych przypadków możemy jednak spróbować znaleźć odpowiedź na pytanie: co mogę z tego zbudować?

Bo... Niewykorzystany błąd jest jak niewykorzystana lekcja. Nadal boli, nadal zabiera miejsce w naszej historii, ale nie prowadzi nas nigdzie dalej. Zaczynamy wtedy kręcić się wokół własnej osi: dlaczego to zrobiłem, dlaczego pozwoliłem, dlaczego tego nie przewidziałem, dlaczego ktoś zrobił mi to...

A przecież można zatrzymać się na chwilę i zapytać: czego nauczyło mnie to wszystko? Co dzisiaj zrobię inaczej? Co dzięki temu wiem, czego wcześniej nie wiedziałem?

Właśnie wtedy błąd przestaje być tylko błędem - staje się fundamentem, na którym można zbudować coś lepszego. Piękniejszego. Mocniejszego. 

I właśnie dlatego nie musisz dzisiaj rozpaczliwie próbować wymazać wszystkiego, co było. Możesz nazwać zło po imieniu, przyjąć lekcję, którą przyniosło, i zrobić z nią kolejny krok.

Bo przecież... jeszcze nie wszystko się wydarzyło!

O autorze

Miłośniczka słowa pisanego, z wykształcenia teolog.
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa. 
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć. 
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania. 
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej