A co, jeśli droga, którą wybrałeś, nie będzie najłatwiejsza?
SERIA: Jeszcze nie wszystko się wydarzyło!
Część III: Skoro już wiem, komu wierzę…
Artykuł 20/27: A co, jeśli droga, którą wybrałeś, nie będzie najłatwiejsza?
Mam czasami wrażenie, że bardzo łatwo pomylić Boże prowadzenie z wygodą. Jeśli coś zaczyna układać się dobrze, idzie sprawnie i nie wymaga ode mnie zbyt wiele wysiłku, szybko uznaję, że chyba jestem na właściwej drodze. A kiedy pojawiają się przeszkody, zmęczenie i kolejne problemy, zaczynam się zastanawiać: czy na pewno dobrze usłyszałam Boga?
Tylko że... może to wcale nie działa w ten sposób!
Przecież Jezus nigdy nie obiecywał swoim uczniom łatwego życia. A kiedy myślę o Mojżeszu, jeszcze wyraźniej widzę, jak bardzo różni się Boża droga od tej, którą sami najchętniej byśmy wybrali.
Mojżesz mógł przecież zostać tam, gdzie był. Miał swoje życie, swoją rodzinę, swoją codzienność. Tymczasem Bóg postawił przed nim zadanie, które oznaczało powrót do miejsca, z którego wcześniej uciekł. Nie była to droga łatwa — a wręcz przeciwnie. Ale właśnie ta droga była właściwa.
I Bóg nie powiedział mu: „Idź, a wszystko będzie dobrze”. Powiedział:
Ja będę z tobą
Wj 3,12To jest ogromna różnica.
Bo może czasami oczekujemy od Boga potwierdzenia, że skoro coś jest Jego wolą, to powinno być łatwe, powinno się układać i przynosić piękne owoce. A przecież Jego obietnicą nie jest brak trudności, lecz Jego obecność pośród nich.
I chyba właśnie tutaj dochodzę do czegoś, czego sama coraz bardziej się uczę: nie chodzi o to, żeby w życiu robić wszystko, co możemy. Chodzi o to, żeby robić to, co mamy zrobić. To, do czego zostaliśmy powołani.
Bo możliwości mamy często znacznie więcej niż czasu, siły i przestrzeni, żeby je wszystkie wykorzystać. Mogę zrobić dziesiątki rzeczy. Mogę wybrać łatwiejszą drogę, bardziej opłacalną, wygodniejszą, taką, którą inni uznają za rozsądną. Tylko czy każda możliwość jest zgodna moim powołaniem?
Z całą pewnością nie!
Może właśnie dlatego potrzebuję nie tylko pytać: „Co mogę zrobić?”, ale przede wszystkim: „Co mam zrobić?”
I to pytanie zmienia naprawdę dużo.
Bo jeśli wiem, że jestem dokładnie tam, gdzie powinnam być, trud nie musi już oznaczać, że popełniłam błąd. Może oznaczać po prostu, że droga prowadzi pod górę.
Nie każda trudna droga jest złą drogą. I nie każda łatwa droga jest tą właściwą.
Mojżesz nie wiedział, jak potoczy się cała jego historia. Wiedział tylko, że Bóg go posyła. I chyba właśnie tego czasami potrzeba również mnie — nie pełnego planu, lub gwarancji, że będzie łatwo, ale pewności, Kto mnie prowadzi.
Jeśli droga, którą idę, jest pełna cierni i ciągle prowadzi pod górę, a jednak jest właśnie tą drogą, na której postawił mnie Bóg, to może nie muszę jej porzucać tylko dlatego, że okazała się trudniejsza, niż myślałam.
Może właśnie na tej drodze mam się czegoś nauczyć. Może właśnie tutaj mam dorosnąć. I może właśnie tutaj wydarzy się coś, czego dzisiaj jeszcze zupełnie nie widzę...
Bo przecież... jeszcze nie wszystko się wydarzyło!
O autorze
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa.
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć.
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania.
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej