A co, jeśli trzeba zrobić krok, zanim zobaczysz drogę?

A co, jeśli trzeba zrobić krok, zanim zobaczysz drogę?

SERIA: Jeszcze nie wszystko się wydarzyło!

Część III: Skoro już wiem, komu wierzę…

Artykuł 16/27: A co, jeśli trzeba zrobić krok, zanim zobaczysz drogę?

Myślę, że każdy z nas chciałby przynajmniej czasem, w kluczowych momentach swojej historii dostać od Boga dokładną instrukcję obsługi swojego życia. Taką, w której wszystko byłoby jasno opisane: najpierw zrób to, później wydarzy się tamto, za trzy miesiące pojawi się kolejna rzecz, a za rok zrozumiesz, dlaczego musiałeś przejść przez to wszystko. Myślę, że byłoby nam wtedy znacznie łatwiej zaufać. Skoro znamy plan, łatwiej zrobić kolejny krok!

Tylko, że to jest dokładnie ten sposób, którego Bóg nie używa! Znacznie częściej Bóg pokazuje nam, że chce abyśmy Jemu zaufali jeszcze zanim dowiemy się czegokolwiek. 

I chyba właśnie z tym mamy największy problem!

Kiedy wiemy, dokąd idziemy - potrafimy być znacznie bardziej odważni, zmotywowani, zdeterminowani...W zasadzie - trudno się dziwić! Właśnie wtedy mogę się przygotować, policzyć, zaplanować, sprawdzić wszystkie możliwości i ruszyć. Znacznie trudniej jest działać wtedy, kiedy widzę tylko kilka metrów przed sobą - i nie mam pojęcia, co znajduje się dalej!

A przecież dokładnie tak zaczęła się historia Abrahama! Bóg powiedział do niego:

Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę

Rdz 12,1

Bóg powiedział całkiem prosto: „Wyjdź.”

I chyba właśnie to najbardziej mnie w tej historii porusza.  Za każdym razem, gdy czytam tę historię, czuję taki uścisk w żołądku, jakbym do ja sama miała iść tą drogą! Abraham miał ruszyć, zanim zobaczył miejsce, do którego miał dotrzeć. Miał zaufać Bogu tylko dlatego, że dobrze znał Tego, który ten plan miał.

Im dłużej o tym myślę, tym bardziej widzę, jak bardzo my chcielibyśmy odwrócić tę kolejność! Najpierw chcielibyśmy zobaczyć, co będzie dalej - całą wizję! A dopiero później zdecydować, czy możemy zaufać, czy wchodzimy w taki układ. Chcielibyśmy mieć pewność, że podjęta decyzja przyniesie dobre konsekwencje, zanim odważymy się ją podjąć. Chcielibyśmy wiedzieć, że za kolejnym zakrętem naprawdę znajduje się droga, zanim zgodzimy się ruszyć.

Tylko że wtedy właściwie nie potrzebowalibyśmy wiary.

Wiara zaczyna się właśnie tam, gdzie kończy się pewność co do tego, co wydarzy się za chwilę, a pozostaje pewność co do Tego, któremu powierzamy kolejny krok.

Właśnie to jest moja życiowa lekcja z ostatnich miesięcy. Nie muszę znać całej drogi, żeby zrobić to, co Bóg pokazuje mi dzisiaj. Nie muszę wiedzieć, jak rozwiążą się wszystkie sprawy, żeby podjąć decyzję, która jest dobra teraz. Nie muszę widzieć końca historii, żeby zaufać Temu, który widzi go od początku.

Czasami ten kolejny krok jest bardzo mały. Czasami oznacza rozmowę, której od dawna unikamy. Czasami decyzję, której boimy się podjąć. Innym razem może oznaczać po prostu to, żeby przestać robić coś, o czym już wiemy, że nie prowadzi nas w dobrą stronę.

Właśnie dlatego tak bardzo lubię słowa z Psalmu:

Słowo Twoje jest lampą dla moich stóp i światłem na mojej ścieżce.

Ps 119,105

Lampa dla stóp - to jest właśnie to, czego potrzebuję na TERAZ. 

Może Bóg nie pokazuje mi dzisiaj całej drogi właśnie dlatego, że nie jest mi ta wiedza jeszcze potrzebna. Może potrzebuję zobaczyć tylko tyle, żeby zrobić kolejny krok, a później następny. I jeszcze jeden.

Przecież gdybym znała całą historię z góry, nie musiałabym już ufać. A ja coraz bardziej wierzę, że właśnie zaufanie jest tym, czego Bóg chce mnie nauczyć przede wszystkim.

Nie muszę dzisiaj wiedzieć, dokąd doprowadzi mnie ten krok - wystarczy, że wiem, Komu zaufałam.

A skoro wiem, komu zaufałam, mogę ruszyć - teraz. Nawet jeśli jeszcze nie widzę całej drogi.

Bo przecież... jeszcze nie wszystko się wydarzyło!

O autorze

Miłośniczka słowa pisanego, z wykształcenia teolog.
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa. 
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć. 
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania. 
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej