Czy to jest prawda? (1)
SERIA: Jeszcze nie wszystko się wydarzyło!
Część II: Może uwierzyłem w coś, co nie jest prawdą?
Artykuł 10/27: Czy to jest prawda? (1)
Ostatnio coraz częściej łapię się na tym, że kiedy któreś z moich dzieci wraca do domu zranione czyimiś słowami, nie interesuje mnie już tak bardzo, dlaczego ktoś coś powiedział. Nie próbuję od razu analizować sytuacji ani tłumaczyć zachowania drugiej osoby.
Zadaję tylko jedno pytanie.
– A czy to jest prawda?
Na początku patrzą na mnie ze zdziwieniem. Przecież skoro ktoś tak powiedział, to pewnie coś w tym jest! Skoro usłyszeli to od kolegi, nauczyciela czy innego dorosłego, trudno nie uwierzyć! W końcu słowa mają swoją wagę, potrafią zranić bardziej niż niejeden czyn.
A jednak od dawna próbuję nauczyć ich czegoś, czego sama uczę się właściwie przez całe życie: nie wszystko, co usłyszysz, jest prawdą.
Im dłużej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że właśnie tutaj zaczyna się jedna z najważniejszych życiowych lekcji. Bo przecież przez całe życie ktoś będzie próbował powiedzieć nam, kim jesteśmy. Jedni zrobią to z miłością. Inni ze złości. Jeszcze inni dlatego, że sami nigdy nie usłyszeli dobrych słów i nie potrafią ich przekazywać dalej.
Jeżeli jednak bez zastanowienia przyjmiemy każde z tych zdań, prędzej czy później pogubimy się w tym, kim naprawdę jesteśmy.
Kiedyś usłyszałam bardzo proste pytanie, które świetnie obrazuje, jak sobie radzić w takich sytuacjach. Brzmi ono tak: jeżeli przynoszę Ci prezent, ale Ty go nie przyjmujesz, to do kogo on należy? Odpowiedź jest przecież oczywista – prezent nadal pozostaje własnością tego, kto go przyniósł.
I myślę, że ze słowami jest dokładnie tak samo!
Przez lata żyłam tak, jakbym musiała przyjąć wszystko, co zostało o mnie powiedziane. Każdą opinię. Każdą ocenę. Każde przykre zdanie. Jakby z chwilą, gdy padło, automatycznie stawało się prawdą.
A przecież nie powinno tak być! Jeżeli ktoś nazwie mnie nieudolną, nie oznacza to jeszcze, że taka jestem. Jeżeli ktoś uzna, że do niczego się nie nadaję, wcale nie znaczy, że Bóg podziela jego zdanie. Jeżeli ktoś powie o mnie coś niesprawiedliwego, nie muszę zabierać tych słów do domu, układać ich w swoim sercu i nosić przez następnych dwadzieścia lat.
Mogę je po prostu pozostawić ich właścicielowi.
To wcale nie jest łatwe. Zwłaszcza wtedy, gdy wypowiedziane słowa dotykają naszych największych lęków. Kiedy trafiają dokładnie tam, gdzie już wcześniej byliśmy poranieni. Właśnie dlatego tak często w nie wierzymy...
Ale to jest właśnie ten moment, kiedy wracam myślami do Jezusa.
Jest takie zdanie, które znam od dziecka. Słyszałam je wiele razy i chyba dopiero niedawno zaczęłam rozumieć, jak bardzo jest praktyczne:
Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli.
(J 8,32Drugą część tego artykułu znajdziesz tutaj: „Czy to jest prawda?" (2)
O autorze
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa.
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć.
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania.
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej