Uśpione marzenia: co porusza Twoje serce?
SERIA: Jeszcze nie wszystko się wydarzyło!
Część I: Przecież musi być coś więcej!
Artykuł 4/5: Uśpione marzenia: co porusza Twoje serce?
Kiedy ostatnio pozwoliłeś sobie potraktować poważnie coś, co od dawna nie daje Ci spokoju?
Czy zdarzyło Ci się kiedyś wracać myślami do tej samej sprawy przez wiele miesięcy, a może nawet lat?
Nie chodzi o zwykłą zachciankę ani chwilowy pomysł. Raczej o coś, co pojawia się regularnie i uparcie wraca do Twoich myśli. Czasami podczas modlitwy. Czasami podczas spaceru. Czasami wtedy, gdy na chwilę milknie codzienny hałas.
Próbujesz odsunąć to na bok, bo przecież są ważniejsze sprawy - trzeba zająć się rodziną, pracą i obowiązkami. Trzeba być rozsądnym. Trzeba twardo stąpać po ziemi. A jednak ta myśl nie odchodzi. Ciągle powraca...
Takie momenty przypominają mi historię Nehemiasza.
Kiedy dotarła do niego wiadomość o zburzonych murach Jerozolimy, nie znajdował się nawet w pobliżu miasta - miał swoje ważne obowiązki na dworze króla. Mógł wzruszyć ramionami i uznać, że ktoś inny powinien się tym zająć. Mógł powiedzieć, że problem jest zbyt wielki, że nie ma odpowiednich możliwości albo że to nie jest jego odpowiedzialność. Bo przecież nie była!
Ale nie potrafił.
W Księdze Nehemiasza czytamy, że kiedy usłyszał o losie Jerozolimy, usiadł i zapłakał. Przez wiele dni trwał w smutku, pościł i modlił się do Boga.
To porusza mnie chyba najbardziej.
Cała ta historia nie zaczyna się od działania. Nie zaczyna się od planu ani od wielkiej wizji. Zaczyna się od człowieka, któremu coś nie daje spokoju. Którego coś porusza tak głęboko, że nie potrafi normalnie funkcjonować. Kiedy czytam biografie wielkich ludzi, tak wiele z ich historii zaczyna się właśnie w taki sposób!
Myślę, że żyjemy w świecie, który bardzo szybko uczy nas ignorować takie poruszenia serca. Jeśli coś nie przynosi natychmiastowych efektów, wydaje się niepraktyczne albo wymaga cierpliwości, często odkładamy to na później. A później mija kolejny rok. Potem następny...
Tymczasem Nehemiasz nie zagłuszył tego, co czuł. Pozwolił, aby ten ciężar zaprowadził go do Boga. I właśnie tutaj dzieje się coś niezwykłego!
Mijają miesiące. Nehemiasz nadal wykonuje swoje codzienne obowiązki. Nadal służy królowi. Z pozoru nic się nie zmienia. A jednak kiedy pewnego dnia król pyta go: „czego sobie życzysz?”, okazuje się, że ma gotową odpowiedź!
Wie, dokąd chce jechać. Wie, czego potrzebuje. Wie, jakie listy powinien otrzymać. Wie nawet, jakie materiały będą konieczne do odbudowy murów!
Za każdym razem, gdy czytam ten fragment, mam wrażenie, że przez cały ten czas Bóg nie tylko poruszał jego serce. Przygotowywał również jego drogę.
To daje mi ogromną nadzieję!
Bo może nie wszystkie sprawy, które wracają do Twojego serca, są przypadkowe. Może niektóre z nich nie odchodzą dlatego, że Bóg jeszcze z nimi nie skończył?
Być może od dawna nosisz w sobie myśl o czymś, co wymaga odbudowy. Może jest to relacja. Może jakieś dzieło, o którym marzysz od lat. Może pasja, którą porzuciłeś dawno temu... A może zwyczajnie pragnienie, aby zrobić coś dobrego dla innych ludzi?
Nie chodzi o to, żeby rzucać wszystko i podejmować pochopne decyzje. Nehemiasz też tego nie zrobił - najpierw się modlił, słuchał i pozwolił Bogu pracować w swoim sercu.
A kiedy przyszedł właściwy moment, był gotowy zrobić kolejny krok.
Być może właśnie tego potrzebuje dziś ktoś z nas. Nie wielkiej rewolucji lub natychmiastowej odpowiedzi na wszystkie pytania, tylko przyzwolenia samemu sobie na to, aby nie zagłuszać tego, co od dawna wraca.
Może warto przestać traktować to jak natrętną myśl, a zacząć pytać Boga, dlaczego położył to na naszym sercu?
Bo być może właśnie tam zaczyna się kolejny rozdział Twojej historii...
Może to jeszcze nie jest koniec tej historii.
Może nie wszystko się jeszcze wydarzyło...
O autorze
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa.
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć.
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania.
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej