Słuchać, by zrozumieć — nie by odpowiedzieć.

Słuchać, by zrozumieć — nie by odpowiedzieć.

Ten artykuł jest dwudziesty dziewiąty w serii: „Zrozumieć naprawdę”, serię rozpoczyna tekst: „Czy ktoś naprawdę mnie rozumie?

Nigdy nie lubiłam egzaminów ustnych w szkole. Mój problem polegał na tym, że czułam się zobowiązana do tego, aby zacząć odpowiadać natychmiast po usłyszeniu pytania. Wydawało mi się, że chwila zastanowienia zostanie odebrana jako brak wiedzy - i obawiam się, że często właśnie tak mogło to wyglądać. Dlatego z odpowiedzi ustnych zazwyczaj otrzymywałam ocenę niższą, niż gdybym mogła odpowiedzieć pisemnie.

Egzaminy pisemne dawały zupełnie inną przestrzeń. Można było w spokoju przeczytać pytania, ominąć te, na które odpowiedź nie była oczywista, wrócić do nich później, a nawet dopisać coś po chwili namysłu. Był czas na uporządkowanie myśli i na to, by odpowiedź była naprawdę moja, a nie tylko szybka.

Coraz częściej myślę, że podobny mechanizm działa w codziennych rozmowach. Czujemy się zobowiązani do natychmiastowej reakcji. Odpowiadamy, zanim zdążymy posłuchać do końca. Bronimy się, zanim zrozumiemy, co naprawdę zostało powiedziane. Reagujemy, nie dając sobie chwili na sprawdzenie, co dzieje się w nas samych. Bardzo często nie bierzemy pod uwagę własnych emocji, ograniczeń ani sygnałów płynących z ciała, które potrafi wysyłać wyraźne znaki w postaci napięcia, lęku czy wewnętrznego oporu.

Tymczasem Jezus w rozmowach nigdy się nie spieszy. Nie odpowiada automatycznie i nie reaguje impulsywnie. Zadaje pytania, słucha, pozwala drugiemu człowiekowi mówić. Kiedy spotyka ludzi, daje im przestrzeń, by mogli usłyszeć samych siebie. Nie przerywa ciszy, bo wie, że właśnie w niej rodzi się prawda. Jego słuchanie nie jest strategią, lecz obecnością.

Chrześcijańska gotowość do słuchania nie polega na byciu biernym ani na rezygnacji z prawdy. Polega na akceptacji tego, że zrozumienie jest cenniejsze, niż szybka odpowiedź – i to dotyczy absolutnie każdej relacji. Mamy za sobą całą serię o zrozumieniu na różnych płaszczyznach życia i mam nadzieję, że dziś jesteśmy bliżej przyjęcia prawdy, że relacja jest ważniejsza niż racja. Że nie każda rozmowa wymaga natychmiastowego rozwiązania. Że czasem wymaga jedynie obecności, która nie ocenia i nie poprawia, lecz towarzyszy. Po prostu.

Jezus pokazuje, że prawdziwe słuchanie zawsze poprzedza przemianę. Kiedy człowiek czuje się usłyszany, przestaje się bronić. Kiedy nie musi walczyć o głos, łatwiej mu stanąć w prawdzie. Gotowość do słuchania jest więc nie tylko umiejętnością komunikacyjną, ale postawą serca. Jest decyzją, by nie odpowiadać szybciej, niż się zrozumie, i by pozwolić, aby Bóg działał także w ciszy pomiędzy słowami.

Być może właśnie od tego zaczyna się dojrzałość w relacjach: od zgody na to, że nie musisz zawsze odpowiadać od razu, że możesz słuchać uważnie, spokojnie i bez lęku. Bo Bóg nie przychodzi w pośpiechu. Przychodzi tam, gdzie jest przestrzeń, by Go usłyszeć.

Następny artykuł w serii znajdziesz tutaj: "Pozwolić innym... być innymi!"

O autorze

Miłośniczka słowa pisanego, z wykształcenia teolog.
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa. 
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć. 
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania. 
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej