A co, jeśli nikt tego nie zauważy?
SERIA: Jeszcze nie wszystko się wydarzyło!
Część III: Skoro już wiem, komu wierzę…
Artykuł 19/27: A co, jeśli nikt tego nie zauważy?
To jest coś, czego sama bardzo mocno doświadczam właśnie teraz. Powoli kończę etap życia, w którym byłam przede wszystkim mamą. Mam marzenia, które chcę zrealizować, mam wytyczone cele i ścieżkę rozwoju zawodowego, a przede wszystkim wiem, jaką wartość ma to, co robię i dlaczego właściwie to chcę robić.
A jednak wciąż zdarza mi się słyszeć, że to, co robię, nie ma sensu. Że po co właściwie wymyślam sobie taką „brudną robotę” na gospodarstwie, skoro mogłabym przecież zająć się czymś łatwiejszym, przyjemniejszym i zdecydowanie bardziej dochodowym.
Co więcej, w tym momencie ogrom pracy, który wkładam w to wszystko, nie przynosi nawet zwrotu - za to przynosi wiele kosztownych lekcji, bo nie wszystkie moje pomysły rzeczywiście okazują się trafione... I bardzo łatwo byłoby mi tym wszystkim rzucić, gdybym tylko... nie znała mojego „dlaczego”!
Bo kiedy wiem, po co coś robię, cudza opinia przestaje być wystarczającym powodem, żeby z tego zrezygnować.
Nie oznacza to oczywiście, że nie słucham innych. Przeciwnie. Uważnie słucham, analizuję, sprawdzam, czasami zmieniam zdanie. Ale jest ogromna różnica pomiędzy przyjęciem dobrej rady a pozwoleniem, żeby ktoś inny zdecydował, czy to, co robię, ma sens.
Właśnie dlatego tak bardzo lubię historię Dawida!
Zanim został królem, był po prostu chłopakiem pilnującym owiec. Kiedy Samuel przyszedł do domu Jessego, żeby namaścić przyszłego króla Izraela, nikt nawet nie pomyślał, żeby zawołać Dawida. Jego ojciec przedstawił Samuelowi kolejnych synów, ale Dawida... nawet nie było w domu! Nikt nie pomyślał, żeby go zawołać z pastwiska, kiedy dom odwiedzał najważniejszy człowiek w Izraelu: Sędzia, Prorok, Kapłan. Samuel został na pastwisku...
A jednak właśnie tam, z dala od ludzi, Dawid uczył się rzeczy, które później okazały się niezwykle ważne. Uczył się odpowiedzialności, odwagi i zaufania Bogu. Bronił owiec przed dzikimi zwierzętami, a jego życie toczyło się z dala od wielkich wydarzeń, które mogłyby zwrócić na siebie jego uwagę.
Nikt wtedy nie wiedział, kim zostanie. Dawid też jeszcze długie, długie lata nie wiedział, jak potoczy się jego historia.
Właśnie dlatego bardzo porusza mnie zdanie, które Samuel usłyszał od Boga, kiedy patrzył na starszych braci Dawida:
Człowiek patrzy na to, co jest przed oczyma, ale Pan patrzy na serce,
1 Sm 16,7)Myślę, że bardzo często problem polega na tym, że patrzymy na swoje życie dokładnie oczyma innych ludzi. Oceniamy je przez pryzmat tego, co widać teraz: pieniędzy, stanowiska, efektów, uznania, liczby osób, które zauważyły naszą pracę. Jeżeli czegoś nie da się łatwo zmierzyć albo pokazać innym, zaczynamy się zastanawiać, czy rzeczywiście ma to wartość.
A przecież nie wszystko, co wartościowe, od razu przynosi pieniądze. Nie wszystko przynosi uznanie. Nie wszystko można policzyć.
Czasami największa praca odbywa się w miejscu, którego nikt nie ogląda.
Dawid przez lata był tylko pasterzem. Nie wiedział, że właśnie tam przygotowuje się do wielkich spraw. Nie wiedział, że pewnego dnia jego umiejętności, których nikt wtedy szczególnie nie doceniał, będą potrzebne całemu narodowi.
I właśnie tego uczę się dzisiaj: nie potrzebuję, żeby wszyscy rozumieli moje decyzje. Nie potrzebuję, żeby każdy zobaczył sens tego, co robię. Nie potrzebuję nawet, żeby wszystko od razu zaczęło przynosić widoczne rezultaty.
Potrzebuję wiedzieć, dlaczego to robię.
A jeszcze bardziej potrzebuję wiedzieć, dla Kogo to robię.
Bo jeśli Bóg wie, dlaczego jestem właśnie tutaj, to może na razie wystarczy, że ja również to wiem.
Może nie wszystko, co dzisiaj buduję, ma być widoczne dla wszystkich. Może niektóre rzeczy potrzebują czasu, zanim ktokolwiek zobaczy ich wartość.
I właśnie dlatego nie warto rezygnować tylko dlatego, że ktoś inny nie rozumie naszej drogi. Nie każdy musi ją rozumieć.
Wystarczy, że Ty wiesz, Komu zaufałeś i dlaczego idziesz właśnie tą drogą.
Bo przecież... jeszcze nie wszystko się wydarzyło!
O autorze
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa.
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć.
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania.
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej