A co, jeśli popełnisz błąd?
SERIA: Jeszcze nie wszystko się wydarzyło!
Część III: Skoro już wiem, komu wierzę…
Artykuł 22/27: A co, jeśli popełnisz błąd?
Szczerze mówiąc...
Nie do końca rozumiem, dlaczego tak bardzo negatywnie podchodzimy do zagadnienia, jakim jest błąd. Moje pytanie brzmi: czy mamy prawo się uczyć? Bo mamy, prawda?
A jeśli mamy prawo się uczyć, to czy ucząc się, mamy prawo popełniać błędy?
Mamy, prawda?
Gdybyśmy nie mieli, nie byłoby na świecie ani jednego muzyka, sportowca czy specjalisty. Nikt nie nauczyłby się grać, biegać, budować, leczyć ani tworzyć, gdyby każdy błąd od razu oznaczał porażkę i przekreślał wszystko, co wydarzyło się wcześniej. Mało tego: nikt z nas by nie chodził, nie mówił, nie pisał, nie czytał... Obawiam się, że nie nauczylibyśmy się absolutnie niczego!
Bo błędy to są lekcje.
Oczywiście, nie każdy błąd przynosi łatwe konsekwencje. Nie każdy błąd da się naprawić... Czasami coś naprawdę boli. Czasami musimy przeprosić, coś naprawić, musimy też ponieść skutki własnych błędnych decyzji. Ale czy to oznacza, że nie wolno nam już próbować? Że jedna pomyłka ma na zawsze określić, kim jesteśmy?
Kiedy myślę o tym w kontekście wiary, kolejny raz na myśl przychodzi mi Piotr:
Piotr naprawdę kochał Jezusa. Był gotowy iść za Nim wszędzie, a jednak w najtrudniejszym momencie trzy razy powiedział, że Go nie zna. Zawiódł? Mało powiedziane! Zrobił dokładnie to, co do haczego wcześniej zarzekał się, że nigdy nie zrobi.
A jednak Jezus go nie przekreślił.
Po Zmartwychwstaniu spotkał Piotra nad Jeziorem Galilejskim i zapytał go: „Czy miłujesz mnie?” A potem ponownie powierzył mu zadanie: „Paś owieczki moje”.
To mocno porusza coś w głębi mojego serca: Jezus znał jego błąd. Wiedział, co się wydarzyło. A mimo to nadal widział w Piotrze człowieka, któremu można powierzyć ważną misję.
I myślę sobie, że to zaparcie się Jezusa musiało Piotra bardzo wiele nauczyć. Z pewnością już nigdy nie patrzył na własną odwagę tak samo. Wiedział, do czego jest zdolny, kiedy polega tylko na sobie. Ale później, kiedy stawał po stronie Chrystusa, nie robił tego już z pewności siebie człowieka, który uważa, że nigdy nie zawiedzie. Robił to z pokorą człowieka, który wie, komu zawdzięcza swoją siłę.
Błąd nie musi oznaczać końca powołania.
Błąd może być właśnie lekcją, której potrzebujemy, żeby stać się dojrzalsi, prawdziwsi i bardziej zależni od Boga. Oczywiście - nie chodzi o to, żeby celowo popełniać błędy. Chodzi o to, żeby nie pozwolić, by strach przed nimi zatrzymał nas w miejscu.
Bo przecież wiara nie polega na tym, że nigdy się nie pomylimy, lecz na tym, że nawet kiedy się pomylimy, mamy odwagę wrócić do Boga i pozwolić Mu poprowadzić nas dalej.
A jeśli tak, to może historia wcale nie kończy się w miejscu, w którym dzisiaj widzisz swój błąd?
Bo przecież... jeszcze nie wszystko się wydarzyło!
O autorze
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa.
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć.
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania.
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej