A co, jeśli nie wszystko pójdzie zgodnie z planem?

A co, jeśli nie wszystko pójdzie zgodnie z planem?

SERIA: Jeszcze nie wszystko się wydarzyło!

Część III: Skoro już wiem, komu wierzę…

Artykuł 25/27: A co, jeśli nie wszystko pójdzie zgodnie z planem?

Lubię wymyślać rozwiązania, które usprawniają moją pracę. Takie, dzięki którym nie będę musiała robić czegoś niepotrzebnie, tracić czasu ani wykonywać w kółko tych samych czynności. Naprawdę kocham automatyzację! Lubię planować, szukać nowych pomysłów, analizować, co można zrobić lepiej. Inwestuję czas, pieniądze i sporo energii, żeby później pracowało mi się łatwiej.

Wszystko wydaje się przemyślane. Każdy element ma swoje miejsce, każde rozwiązanie powinno działać, a ja już wyobrażam sobie, ile czasu i wysiłku uda mi się zaoszczędzić.

A potem coś przecieka. Coś się zacina. Grządki zaczynają żyć własnym życiem. Rozwiążę trzy problemy, a zaraz pojawia się czwarty, którego nawet nie brałam pod uwagę.

I czasami naprawdę nie rozumiem, dlaczego coś nie działa. Przecież zrobiłam wszystko najlepiej, jak się da! Przemyślałam, sprawdziłam, przygotowałam. A mimo to rzeczywistość nie chce współpracować.

I właśnie to bywa najbardziej frustrujące. Nie sam problem, ale świadomość, że nawet największy wysiłek nie daje nam gwarancji powodzenia.

Zastanawiam się, jak często podobnie wygląda nasze życie: planujemy, przewidujemy, zabezpieczamy się na różne okoliczności. Chcemy mieć wszystko pod kontrolą, bo przecież jeśli odpowiednio dużo pomyślimy, wystarczająco dobrze się przygotujemy i podejmiemy właściwe decyzje, to powinno się udać!

Ale... Życie nie jest projektem, w którym da się uwzględnić wszystkie zmienne.

Czasami pojawiają się okoliczności, których nie mogliśmy przewidzieć. Czasami coś, co działało przez lata, nagle przestaje funkcjonować. Czasami problem nie wynika z naszego błędu, lecz z czegoś, na co zupełnie nie mamy wpływu.

I co wtedy? Czy powinniśmy uznać, że za mało się staraliśmy? Że zabrakło nam wiedzy, umiejętności albo wiary?

Niekoniecznie.

W Księdze Przysłów czytamy:

Serce człowieka obmyśla jego drogę, lecz Pan kieruje jego krokami.

Prz 16,9

Bardzo lubię tę myśl, bo przypomina mi, że planowanie jest czymś naturalnym - możemy i powinniśmy myśleć, rozwijać się, szukać rozwiązań i odpowiedzialnie podejmować decyzje. Ale nawet najlepszy plan nie daje nam pełnej kontroli nad tym, co wydarzy się później.

Obawiam się, że właśnie z tym najtrudniej nam się pogodzić.

Bo przecież tak bardzo chcielibyśmy wiedzieć, że jeśli zrobimy wszystko właściwie, to wszystko ułoży się po naszej myśli. Chcielibyśmy uniknąć niepotrzebnego wysiłku, rozczarowań, poprawek i zaczynania od nowa. Chcielibyśmy wreszcie dojść do takiego momentu, w którym wszystko będzie działać dokładnie tak, jak powinno.

Tylko czy naprawdę takie życie byłoby możliwe? A może nawet gdybyśmy osiągnęli ten stan, za chwilę pojawiłoby się coś nowego, co znów wymagałoby naszej uwagi?

Nie chodzi przecież o to, żeby przestać szukać rozwiązań i zadowolić się bylejakością. Nie chodzi też o to, żeby każde niepowodzenie tłumaczyć Bożym planem i nie podejmować żadnych działań. Czasami trzeba coś poprawić, nauczyć się czegoś nowego, zmienić sposób myślenia albo po prostu przyznać, że obraliśmy niewłaściwy kierunek.

Czasem również musimy zaakceptować, że pomimo wszystkich naszych starań po prostu nie wszystko od nas zależy.

I właśnie to może być przestrzeń, w której zaczyna się prawdziwe zaufanie.

Nie takie, które polega na przekonaniu, że Bóg sprawi, iż wszystko będzie przebiegać zgodnie z naszym planem. Raczej takie, które pozwala nam iść dalej, nawet kiedy plan przestaje działać. Kiedy nie znamy odpowiedzi, nie widzimy rozwiązania i nie mamy pewności, jak będzie wyglądał kolejny krok.

Może ja wcale nie muszę wiedzieć, dlaczego coś się nie udało. Może nie każdą trudność muszę natychmiast rozwiązać, a nie każdą sytuację doprowadzić do idealnego stanu...

Mogę zrobić to, co w danej chwili jest możliwe, wyciągnąć wnioski, spróbować jeszcze raz albo poszukać innej drogi. I jednocześnie pamiętać, że moja odpowiedzialność nie oznacza wszechmocy.

Bo zaufanie Bogu nie polega na tym, że wszystko idzie zgodnie z planem - polega na tym, że nawet kiedy rzeczywistość wymyka się spod kontroli, nie tracę z oczu Tego, któremu powierzam swoją drogę. Przeciwnie! Ufam że to On ma wszystko pod kontrolą i prowadzi najlepiej, jak się da, bo tylko On zna całość mojej historii i wie, co jest dla mnie najlepsze.

Bo przecież... jeszcze nie wszystko się wydarzyło!

O autorze

Miłośniczka słowa pisanego, z wykształcenia teolog.
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa. 
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć. 
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania. 
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej