Najważniejsze mecze w życiu gramy razem!

Najważniejsze mecze w życiu gramy razem!

To już ostatni artykuł w tej serii… Wiele już pisałam o tym, że w hokeju nawet największy talent nie wygrywa meczu sam, a najlepszy zawodnik potrzebuje drużyny. Potrzebuje ludzi, którzy podadzą krążek, wrócą do obrony, wesprą go i zostaną obok także wtedy, gdy zaczyna brakować sił.

Życie bardzo przypomina mi taką grę. Każdy z nas ma swoją pozycję, swoje zadania i swoje decyzje do podjęcia - i nikt nie został stworzony po to, aby przejść całą drogę samotnie. Bóg stworzył człowieka do relacji. Już na początku Biblii czytamy:

Nie jest dobrze, żeby człowiek był sam.

Rdz 2,18

A jednak współczesny świat często uczy nas czegoś przeciwnego. Mamy być silni, samowystarczalni i radzić sobie ze wszystkim sami. Wielu ludzi nosi dziś ogromny ciężar w samotności, ponieważ boi się przyznać, że nie daje rady. Boimy się pokazać słabość, prosić o pomoc i przyznać, że czegoś nie umiemy.

Tymczasem chrześcijaństwo nigdy nie było drogą samotnych wojowników. Kościół od początku miał być wspólnotą ludzi, którzy wspierają się, modlą się za siebie i pomagają sobie nieść ciężary. Nie chodziło o ludzi idealnych, ale o ludzi, którzy nawet gdy popełnią błędy, czasem się gubią, czasem przegrywają swoje małe mecze - mimo wszystko nadal idą razem.

W czasie tej serii wiele mówiliśmy o zwycięstwach i porażkach, o błędach, które mogą stać się lekcją, i o tym, że nie wszystko musimy nieść sami. W życiu nie chodzi jednak o to, aby wygrać za wszelką cenę. Chodzi o to, czego uczysz się po drodze i jakim człowiekiem się stajesz.

Bo życie to nie tylko rywalizacja. To również nauka szacunku, życzliwości i zaufania. To uczenie się, że drugi człowiek nie jest przeciwnikiem, którego trzeba pokonać, ale osobą, którą można wesprzeć. To odkrywanie, że czasem ważniejsze od strzelenia gola jest podanie krążka komuś obok.

To niezwykłe, że Bóg — choć mógł prowadzić każdego człowieka całkowicie indywidualnie — postanowił działać także przez relacje. Przez obecność drugiego człowieka. Przez wspólnotę. Przez ludzi, którzy pojawiają się obok nas dokładnie wtedy, gdy zaczyna brakować sił.

Jednocześnie Bóg przypomina nam o czymś ważnym: nie jesteśmy odpowiedzialni za rozegranie całego meczu. Możemy kochać ludzi, wspierać ich i modlić się za nich, ale nie możemy przeżyć życia za drugiego człowieka. Nie możemy uratować wszystkich. Nie musimy naprawiać całego świata. Nie musimy mieć odpowiedzi na każdy problem.

Naszą odpowiedzialnością jest wiernie rozegrać swoją część.

I właśnie na tym polega dojrzałość - na uczeniu się, kiedy wyciągnąć rękę do drugiego człowieka... i kiedy oddać Bogu to, czego nie jesteśmy w stanie unieść.

Bo odpowiedzialność chrześcijanina nie polega na kontrolowaniu całego meczu. Polega na wiernym rozegraniu swojej zmiany na lodzie — z miłością, pokorą, życzliwością i zaufaniem do Boga.

Nie uratujesz wszystkich ludzi.Nie naprawisz całego świata. Nie uniesiesz wszystkiego sam.

Ale każdego dnia możesz wiernie zrobić swoją część.

I właśnie to naprawdę ma znaczenie.

O autorze

Miłośniczka słowa pisanego, z wykształcenia teolog.
O sobie mówi: „Matka Polka” – żona, matka trzech dorastających synów – wielka zwolenniczka świadomego rodzicielstwa. 
Kobieta wielu pasji, zafascynowana naturą, oraz pięknem i mądrością Bożego Stworzenia, odkrywanymi podczas codziennych zajęć. 
Mistrzyni „międzyczasu” – hoduje zwierzęta, prowadzi uprawy permakulturowe, piecze chleby na zakwasie, tworzy mydła naturalne, oraz dziesiątki różnych przetworów, zaangażowana w służbę w lokalnej Społeczności Chrześcijańskiej, społecznik z głębokiego przekonania. 
Swoje życie i wszystko, w co się angażuje, opiera o Słowo Boże, z każdym rokiem bardziej świadoma tego, że bez Boga nic nie może uczynić (J. 15:5)Pokaż mniej